Translate

Jordania - Petra dzień 1



Nie do wiary, jesteśmy w Petrze!
Rano zaraz po obfitym i smacznym śniadaniu podjeżdżamy do wejścia do Petry ok. 1 km i przechodzimy bramki kontrolne. Niestety na wejściu zatrzymują Tomka, który chciał zabrać swojego drona. W Petrze nie można używać swojego sprzętu bez specjalnego pozwolenia, które trzeba załatwić dużo wcześniej (i pewnie też wcześniej zapłacić). 
Kilka podstawowych informacji przed dalszą relacją:

Petra to cały kompleks ruin miasta Nabatejczyków, którego rozkwit miał miejsce w czasach antycznych, III w. p.n.e. do I w. n.e. Petra była wtedy stolicą królestwa Nabatejczyków. Położona jest w skalnej dolinie, do której prowadzi jedna wąska droga wśród skał – wąwóz As-Sik. Petra słynie z licznych budowli wykutych w skałach. Sami Nabatejczycy zwali Petrę Rqm (Rakmu), co oznacza „wielobarwna”.

Bilety do Petry kupujemy w kasie i niestety w tym czasie była niemożliwa płatność kartą, jedynie gotówką w dinarach. Zaraz niedaleko w obszarze sklepów jest kantor, gdzie można wymienić dolary lub euro na dinary. Cena biletów zależy od długości pobytu w Jordanii i tego, czy na wjeździe wyrabialiśmy wizę czy mieliśmy tzw. Jordan Pass. My wybraliśmy wizę. Nie wgłębiałam się mocno w drugą opcję z JP, ale jeśli jesteście zainteresowani, zapraszam do przydatnych linków poniżej posta.


Zaraz na wjeździe jesteśmy atakowani przez lokalnych przewodników, którzy oferują przejażdżkę koniem w ramach biletu (ale oprócz tego oczekują na jakiś tip, czyli napiwek). 



Nie skusiliśmy się na konie, bo chcieliśmy wszystko przejść o własnych nogach i tym sposobem ominęła nas okazja przejechania przez Petrę jak Indiana Jones w "Ostatniej krucjacie".



Pierwszy główny wąwóz jest dosyć cywilizowany i wybetonowany, ale skały ponad naszymi głowami robią niesamowite wrażenie. Robię miliony zdjęć skał do końca dnia. 



Już tylko kilkaset metrów, już kilkadziesiąt i...


Skarbiec (The Treasury, Al-Chazna)

A więc to jest to miejsce, jedno z cudów świata, podziwiane przeze mnie do tej pory w albumach podróżniczych i na zdjęciach. Spędzamy kilka chwil w zdumieniu, że tu jesteśmy.
Niedługo tego nastroju można doświadczać niemal w środku dnia, bo już za chwilę atakują nas przewodnicy na osiołkach, wielbłądach i tacy, co prowadzą przez skalne ścieżki na platformę z widokiem na skarbiec. Wolelibyśmy wejść sami, naszą sporą grupą i usiłujemy ich zniechęcić: "tak, wiemy, że to jest wasz biznes", ale odpowiedź przewodnika jest powalająca: "tu nie chodzi o pieniądze, tylko wasze bezpieczeństwo". Dajemy za wygraną i zgadzamy się na kwotę za poprowadzenie nas do góry. Jest dosyć stromo i nie ma żadnych łańcuchów ani lin, ale nikomu to specjalnie nie przeszkadza.


Porada: jeśli znajdziecie się przy skarbcu, nie kierujcie się tak jak my za przewodnikami w lewo, tylko poszukajcie schodów po prawej stronie. Można wejść dużo wygodniej i łatwiej na inną platformę, gdzie widać lepiej skarbiec, chociaż nie z takiej wysokości. Ponadto nie ma tam raczej przewodników, więc wejdziecie za darmo.


Wysokość zapiera dech w piersiach, ale to dopiero był początek wspinaczki. Dalsza droga prowadziła nas po skalnych szczytach do miejsca składania ofiar.


W różnych miejscach Petry ustawiają swoje namiotowe kawiarenki Beduini, którzy mieszkają na terenie Petry w jaskiniach lub częściowo murowanych domach i handlują pamiątkami, paciorkami, herbatą i napojami. To istny folklor Petry, bo tylko tutaj można ich zobaczyć nie w tradycyjnych długich szatach, ale w stylizacji na Jacka Sparrowa z "Piratów z Karaibów": malują oczy na czarno, wiążą na głowie pirackie chusty i niektórzy noszą dready. A jak beduińscy piraci malują oczy możecie zobaczyć na filmiku poniżej.


Aby mieć fajne zdjęcia krajobrazu, ale jednocześnie dowód, że byłam osobiście, rozpoczęłam serię zdjęć "Buty na krańcu świata".



A oto miejsce składania ofiar. Tysiąclecia minęły, a niewiele się zmieniło.


Wspinaczka trwa, robi się coraz cieplej. Już wiemy, że następnego dnia będziemy czuli każdy mięsień w nogach. Ale co tam nogi, kiedy dookoła takie krajobrazy!


W różnobarwnych skałach są wykute grobowce. Wchodzimy najpierw z zaciekawieniem do pierwszych, ale potem już nie mamy siły zaglądać do następnych. 


Wchodzimy do doliny z ruinami wielkiej świątyni i dalszy etap wycieczki to kolejna wspinaczka do klasztoru na szczycie góry. Tutaj przewodnicy namawiają nas na podróż osiołkiem, ale nie mamy serca kolebać się na osiołku po schodach do góry. Odmawiamy i postanawiamy wejść na własnych nogach. Jestem tak zmęczona, że nawet nie mam siły robić zdjęć. Odmawiam tylko sprzedającym pamiątki za jednego dinara, bo przecież nie będę nosić kamieni idąc pod górę.


Monastyr na szczycie, sok z limonki z mietą i obiad z widokiem wynagradzają wszystko.




Odwiedzamy jeszcze dwa punkty walczące o palmę pierwszeństwa: the best view i the most spectacular view.


Na jednym z nich zatrzymujemy się prawie do zachodu słońca. Tu urzęduje Ayed, Cave Man, który zaprzyjaźnia się z Markiem i zaprasza w gościnę do swojej jaskini.


Schodzę, a właściwie zbiegam po kamiennych schodach i już niebawem jestem zaczepiana przez przewodników z osiołkami. Docieram do części naszej ekipy, która zeszła wcześniej i czekamy na resztę grupy. Szybko zapada zmrok i tak oto mamy Petrę nocą tylko dla siebie. 
Kończy się dzień, nie ma już turystów i Beduini zaczynają szalone jazdy na swoich wierzchowcach. Gdy idziemy grupką dołącza do nas jeden z nich na ośle i zagaduje. Potrafi mówić w kilku językach, a przynajmniej najważniejsze frazy do zagadywania turystów, nazywa siebie "One minute", bo potrafi wstać o 5 rano w ciągu minuty na modlitwę, ma 22 lata i dziewczynę z Brazylii, która odwiedziła go kilka tygodni temu. Trudno powiedzieć, ile z tego było prawdą, ale do jednego mnie przekonał: przejechałam się na osiołku za darmo. 
Dzień dla mnie kończy się o 21, bo moje nogi odmawiają zupełnie posłuszeństwa. Jednego tylko żałuję, że nie wybrałam się ze znajomymi na wielki targ owocowo-warzywny i nie zobaczyłam tego bogactwa. Ale następny dzień w Petrze szykuje kolejną wspinaczkę i trzeba odpocząć.


____________
Przydatne linki:

Wizy do Jordanii i wstęp do Petry: http://www.wapniakiwdrodze.pl/jordania/jordania-wiza-do-jordanii/ 
Jordan Pass: http://www.wapniakiwdrodze.pl/jordania/jordan-pass-wiza-do-jordanii/
Petra: http://www.szpilkinamapie.pl/jordania/petra-skalne-miasto/


Komentarze