środa, 16 października 2013

I feel as I'm wasted.



Znajomy odświeżył hit, który słuchałyśmy z siostrą na jednym sylwestrze 6 lat temu i przypomniało mi się, jak mantrowałam ten kawałek, ze względu na linijkę "A little bit of love". Dzisiaj bardziej utożsamiam się z linijką "I feel as I'm wasted". 
Wstaję od dwóch dni o 9. Myślałam, że nie przestawię się, skoro przez miesiąc wstawałam przed siódmą, ale wystarczyło przesunąć zasypianie na po 23 i wszystko wróciło do normy. Wczoraj natchnęło mnie na posprzątanie pokoju, do czego nie mogłam się zabrać od kilku tygodni (nie licząc odkurzania, bo to jednak robiłam, nie, że zupełnie nic). Dzisiaj zrobiłam pastę na śniadanie i ugotowałam obiad. Wcześniej nawet mi się nie chciało, bo i tak nie miałam kiedy go zjeść. Czuję, jak powoli odżywam. Jednak 11 h w pracy to dużo. 
Wysłałam też porcję CV do różnych firm i czekam, może ktoś się odezwie. Na razie jednak układa się dobrze. Ciągle mam zatrudnienie w mojej szkole, gdzie mam też ubezpieczenie. Popłaciłam wszystkie raty i jeszcze mi zostało, więc mogę zaoszczędzić.
Zmieniłam konto w banku i teraz mam w ING. Denerwowało mnie to, że w PKO nie mogę nawet wpłacić na konto, bo w oddziałach wiecznie są kolejki, a wpłatomatów nie ma. Rodzice dawno przeszli do ING, a znajomi też polecali, więc nie zastanawiałam się wiele: przejrzałam rankingi i się zdecydowałam. 
Aha, dobry tata uczennicy zreperował mój rower i nie wziął ani grosza :) nareszcie mogę wozić zakupy w koszyku i pokonywać odległości dużo szybciej, bo oprócz dokręcenie suportu wyregulował też łańcuch, założył nowy hamulec ręczny i dopompował koła. Chodzi jak żyleta :)
Za oknem deszcz... Ale i tak październik jest niezły :)

Brak komentarzy: