Przejdź do głównej zawartości

Kallos Argan. Aby włos nie dzielił się na czworo.



Zaczął się październik niewesołą wiadomością: zimno :/ dzisiaj na szybie zauważyłam szron. Wydobyłam już z szafy cieplejsze płaszcze, szaliki i rękawiczki, bo rano można naprawdę zmarznąć. 
Od jakiegoś czasu zaczęły mi się buntować włosy. Chociaż zmieniłam szampon z Timotei, który obciążał włosy na nowy Garnier do zupełnej odnowy końcówek, włosy zaczęły się mocno elektryzować, splątywać na końcach i widziałam niemal jak krzyczą: nawilż nas! Doświadczenie z zeszłego roku przydało się i teraz. Kupiłam wielką litrową puszkę maski do włosów Kallos Argan,  przeznaczoną do włosów farbowanych, z odżywiającym olejkiem arganowym (W drogerii Hebe za 9,99 zł) i zastosowałam na włosy. Od razu zauważyłam różnicę. Włosy były miękkie, gładkie, lśniące i przestały się elektryzować. Oczywiście żeby wróciły całkiem do formy, muszę je jeszcze kilka razy odżywić, ale teraz jest to już proste :) nie ma rady - jak się zapuściło długie włosy, trzeba o nie dbać :P
Dzisiaj wyjazd na koncert do Łodzi, a w niedzielę zaczynamy ćwiczyć utwory ze starego musicalu. Znowu będę miała straszną fryzurę, która męczy włosy :P

Komentarze