Przejdź do głównej zawartości

A4H w moim mieście Rzeszowie.

Udało się: zagraliśmy w moim mieście :) Mieliśmy małe luki w składzie: brakowało Kasi, bo wyjechała do Niemiec, natomiast Aga musiała wyjechać w niedzielę wcześnie rano. Sara była na maksa chora i ledwo śpiewała, a i tak zastępowała jednego dnia Kasię, a drugiego Agę, więc Ola musiała grać rolę za Kasię w niedzielę na koncercie w więzieniu w Załężu, a ja śpiewać sopranem, bo została sama Sara w głosie. Wbrew tym wszystkim okolicznościom poszło całkiem dobrze. Ludzi było nawet sporo, przyjechali członkowie z sąsiednich zborów, zaprosili swoich znajomych, publiczność w większości adwentystyczna, ale było kilka osób spoza kościoła, co nas bardzo ucieszyło. Niestety z moich znajomych szkolnych nikt nie przyszedł, od Oli jeden kolega, więc trochę było nam żal, ale nie mieszkamy tam już od pięciu lat, więc kontakty się już mocno porozluźniały. Pewnie byłoby łatwiej zaprosić wtedy, kiedy razem chodziliśmy na studia, ale wtedy jeszcze nie mieliśmy zespołu. Trudno. Koleżankom ze szkoły muzycznej wysłałam już dawno płytę z pierwszym musicalem, dostępny jest też na YouTube, a drugi musimy w końcu nagrać. 
Dostaliśmy niespodziewany prezent z Rzeszowa: nowoczesną konsolę cyfrową :) wygląda na to, że nasze problemy ze sprzętem właśnie się skończyły :)
Lubię wracać do tego miasta, bo za każdym razem coś się w nim rozwija. W sobotę wieczorem poszłam z Tomkiem H obejrzeć miasto nocą. Tak naprawdę wystarczy godzina, żeby obejść najważniejsze ulice, ale spodobało mu się kilka miejsc, które ostatnio tam powstały, jak fontanny czy ogrody bernardyńskie. Szkoda tylko, że wieczorami pootwierane są tylko puby, a pozostałe ładne miejsca nawet nie są dobrze oświetlone. W niedzielę przeszłyśmy się z dziewczynami trasą, którą chodziłam na uczelnię i też z sentymentem przypominałam sobie, jak przez 5 lat tamtędy dreptałam ;) 

Tu powyżej nowy most w kolorach tęczy ;) za moich czasów był jednopasmowy i zwyczajnie szary, ale postawili nowy. Fajnie wygląda w nocy, jak jest podświetlony :) być może ta tęcza ma negatywne skojarzenia, ale ja lubię takie radosne kolory :)
To był ostatni koncert przed wakacjami. Dalszy ciąg nastąpi, jak znajdziemy nowego pianistę...

Komentarze