niedziela, 25 stycznia 2015

25 lat ZHA Pathfinder w Polsce



Kolejna relacja na blogu, tym razem z wielkiego jubileuszu Pathfinder w Warszawie.
Zjazd jubileuszowy przebiegł bardzo dobrze, chociaż po tygodniu rozmaitych wrażeń aż tak bardzo go nie przeżyłam. Mieliśmy nasze jedyne zadanie: granie i śpiewanie i udało się je zrealizować w miarę dobrze. Na samym początku, kiedy graliśmy hymn zjazdu, "Tylko w Jezusie", przed kulminacyjną zwrotką wysiadł prąd na sali, prawie jak na koncercie All4Him na campie ;) chłopaki szybko poprzepinali kable i potem nie było już takich historii. Hymn przyjął się bardzo dobrze i pasował do tematyki zjazdu.






Powstań i walcz, jak się da!



Bardzo miło wyszedł wieczór wspomnień w piątek wieczorem. Ludzie spontanicznie wychodzili i opowiadali historie z obozów, zbiórek i zimowisk. Rozpoznawaliśmy ich na zdjęciach i patrzyliśmy, jak to wszystko się ciekawie zmieniało. Fajne to musiały być czasy i żałuję, że nie byłam jako dziecko pathfindersem. Teraz coraz trudniej mi już się tak bawić jak dzieci. Ciekawą historią było także, jak niektóre pary się poznawały na obozach, np. rodzice Dawida Skrzypczaka. A kiedy na koniec zaproszono na środek pathfindersów z ich rodzinami, to było mocne świadectwo, jak pozytywny wpływ wywarło to na tych ludzi.

Ogólnie bardzo dobrze oceniam też wszystkie nabożeństwa. Przebiegały bardzo sprawnie, a sobotnie nabożeństwo było pod tym względem rewelacyjnie zrobione. I chociaż w trakcie było kilka przemówień, a także filmik z Witkiem, który przekazywał pozdrowienia z Nowej Zelandii, lekcja, scenka, pieśni, to wszystko zmieściło się w ciągu 2 godzin i nikomu się nie dłużyło. Paul Tompkins mówił świetnie do młodych ludzi: miał zaledwie kwadransowe wystąpienia, a jednak w każdym była konkretna biblijna treść, apel i myśl przewodnia. Na ostatnim nabożeństwie zaapelował o decyzje chrztu, który odbędzie się na letnim obozie i widziałam kilka rąk w górze, w tym osób, które mnie pozytywnie zaskoczyły tą decyzją.





Zjazdowych atrakcji było całkiem sporo: gra miejska z wykorzystaniem komunikacji miejskiej, oczywiście dla dzieci największą frajdą była jazda metrem ;) tort, a właściwie trzy torty: z logo Adventurer, trójkąt pathfinder i flaga Polski oraz ścianka z logo pathfinder do robienia zdjęć, ręcznie malowana przez dziewczyny z warszawskiej drużyny ;) 





25 pompek na 25 lat ;)


Sobotni wieczorek na wesoło był przygotowany w formie teleturnieju "Awantura o kasę", a w niedzielę mieliśmy olimpiadę sprawności. Prowadziłam tam konkurs z wiedzy muzycznej, więc dopiero w drugiej połowie olimpiady mogłam się włączyć do dwóch dyscyplin: konkursu ortograficznego i wyszukiwania tekstów biblijnych na czas, tak, żeby się pobawić, nie traktowałam tego jakoś bardzo na serio. A jednak w konkursie ortograficznym nie miałam ani jednego błędu, więc w kategorii +18 miałam pierwsze miejsce. Jakoś mnie to nie zdziwiło, jak chodziłam do szkoły, wygrywałam takie konkursy za każdym razem ;) W konkursie wyszukiwania tekstów na czas (około kilkunastu tekstów) dokonałam tego w rekordowym czasie 1:19 i miałam najlepszy czas ze wszystkich uczestników. W kategoriach do lat 16 był chłopak, który miał czas 1:58, a osobna kategoria była dla grupy ukraińskiej, którzy też byli na naszym zjeździe i zwycięzca z tej grupy świetnie sobie radził z naszą polską Biblią :)

Szlachta nie pracuje. Szlachta pozuje.
Mniejsza o tytuł, liczy się sława, a tu lajki się zgadzajo ;P


Więcej zdjęć ze zjazdu na:

Za rok zjazd drużyn w Poznaniu ;)

Brak komentarzy: