Przejdź do głównej zawartości

ZUS w Pruszkowie - ruch po zdrowie!



Wczoraj miałam nieoczekiwaną przygodę. Miałam coś do załatwienia najpierw w gminie w Regułach, potem w ZUSie w Pruszkowie i wydało mi się to na tyle blisko, że nie chciało mi się czekać na kolejkę i pojechałam rowerem. Bardzo dobrze się jechało bocznymi drogami, z Michałowic do Pruszkowa jest jakieś 8 km w jedną stronę, jadąc spokojnym tempem nie jest to daleko, a przy tym ruch na świeżym powietrzu to czysta przyjemność. Jedynie momentami jest tam bardzo wąskie pobocze. Byłam już jakiś kilometr od domu i chciałam skręcić w lewo na ścieżkę rowerową, rozejrzałam się, zasygnalizowałam skręt i kiedy przejeżdżałam przez drogę, zobaczyłam kątem oka, że za mną jedzie duży samochód i wcale nie zwalnia... Stuknął mnie w tylne koło, na szczęście więcej nie sięgnął. Wylądowałam na drugiej stronie drogi. Samochód prowadziła kobieta, była nieźle przerażona, zwymyślała mnie, czemu tak szybko skręciłam, potem przeprosiła i pojechała dalej. Mi się nic nie stało, nawet się nie zadrasnęłam, gorzej się poturbowałam dwa miesiące temu, kiedy była szklanka. Tylko tylne koło było scentrowane i resztę drogi musiałam prowadzić rower. Wiem, co pomyślicie: mogłabyś sobie dać spokój z jeżdżeniem na rowerze w zimie :P ale równie dobrze mogłoby się to wydarzyć w lecie na tej samej drodze. Na razie i tak koło musi być naprawione, więc za szybko na nim nie pojeżdżę. Znalazłam dzisiaj serwis rowerowy niedaleko Opaczy, jutro zaniosę tam koło do nacentrowania. 
Byłam roztrzęsiona po tym wszystkim, szłam z tym rowerem i płakałam, bo właściwie nie wiedziałam, jak to się stało: czy faktycznie ja za szybko skręciłam po zasygnalizowaniu, może powinnam była poczekać i przepuścić samochód, czy zawiniła kobieta, bo widziała, że chcę skręcić i nie zwolniła, tylko jechała prosto na mnie. Ola mówi, że zawsze jest wina tego z tyłu, bo trzeba zachować odległość, ale starałam się zrozumieć też tamtą kobietę i jak zawsze w takich momentach było mi głupio, że sprawiłam komuś kłopot. Pewnie długo się nie dowiem, jak to się stało. Z tego wszystkiego dobre jest to, że jestem cała i zdrowa i że znowu Pan Bóg uratował mi życie. 

Komentarze