piątek, 3 lutego 2017

Rok pytań czy odpowiedzi?



Kilka dni temu byliśmy razem z zespołem w Siedlcach. Było to nasze pierwsze zgrupowanie w nowym roku. Na wieczornym nabożeństwie w sobotę wspominaliśmy miniony rok. Niemal każdy wymieniał szczególne wydarzenia, które przydarzyły mu się w poprzednim roku. Jeden chłopak opowiadał, jak zastanawiał się, czy warto w ogóle chodzić do kościoła. Zaczął wtedy jeździć razem z nami i spędzać z nami czas na próbach i koncertach. Powiedział, że ten rok pozwolił mu nawiązać relację z Bogiem. Inny chłopak powiedział że miniony rok przyniósł mu odpowiedź na kwestię, której nie mógł zrozumieć od 10 lat, a która była spowodowana ważną życiową decyzją z przeszłości. Inne osoby mówiły o wysłuchanych modlitwach, o zdanych egzaminach, o zmianie pracy. Niemal każdy miał za co podziękować. Następnego dnia podczas kolejnego nabożeństwa rozmawialiśmy o przyszłości. I znowu niemal każdy podzielił się sprawą, które czeka go w nowym roku. Mówiliśmy o zmianach, marzeniach, obawach. Te dwa spotkania dały mi odczuć, że ufamy sobie nawzajem jesteśmy przyjaciółmi, a nawet rodziną.
Dzisiaj w drodze do pracy czytałam kolejny rozdział książki "Bóg zawsze znajdzie ci pracę" i natrafiłam właśnie na tę myśl: "Niektóre lata przynoszą pytania, inne przynoszą odpowiedzi". Pomyślałam o doświadczeniach chłopaka, który nie ożenił się z pewną dziewczyną kilka lat temu i dopiero w zeszłym roku zrozumiał, że gdyby to zrobił, odszedłby daleko od Boga. Pomyślałam o innym znajomym, który w minionym roku rozstał się z narzeczoną, stracił pracę i wtedy zaczął interesować się Biblią i Bogiem. Jeszcze inny przygotowywał się do egzaminu na studia magisterskie i nie dostał się, nie znalazł pracy i musiał wyjechać z kraju, ale tam zajął się tym, co lubi najbardziej. Pomyślałam o rodzicach, którzy też 10 lat czekali na rozwiązanie pewnego problemu i nie mogli nic zrobić. Przypomniałam sobie też swoje pytania stawiane Bogu na początku roku, na które nie otrzymałam oczekiwanej odpowiedzi. 
Kiedy tak czekasz na odpowiedź, nieraz wydaje się, że tkwisz bezczynnie i nie ma w tym żadnego sensu. Ja też nieraz miałam momenty, kiedy czułam, że marnuję czas i usilnie starałam się go wypełnić, jak tylko się dało. Nie zawsze były to pożyteczne zajęcia, czasem zwykłe rozrywki dla zabicia czasu. Zrozumiałam jednak i nadal uczę się tego, że do ważnych rzeczy dłużej się dojrzewa. Potrzeba czasu, aby "zapuścić korzenie", aby nabrać sił i rozwinąć cechy i umiejętności do wykonania ważnego zadania. Potrzeba przeżyć szereg różnych doświadczeń, aby się przygotować do nowych okoliczności. Kiedy po latach pytań przychodzi rok odpowiedzi, wtedy nagle okazuje się, że to wszystko miało sens. 


Pozostawiam was z piosenką, która ma niezwykle aktualne słowa. Co, jeśli ten rok pytań jest właśnie błogosławieństwem, tym, czego ci najbardziej teraz potrzeba? 

Brak komentarzy: