środa, 5 listopada 2014

Życie na czekanie.



I znowu lata 80., z powodu zespołowego konkursu karaoke. Wykonanie jest z 1990 roku, ale piosenka została napisana w latach 80. przez Prince'a. Ta uderzająca, sugestywna twarz Sinead jest wystarczającą ilustracją do treści piosenki. Bardzo podobne ujęcie wykorzystano w najnowszej wersji filmowej "Nędzników" do piosenki "I dreamed a dream" wykonywanej przez Anne Hathaway. Doskonała mimika twarzy i dramatyczne brzmienie głosu opowiadają historię dobitniej, niż słowa. 




Znów dopada mnie jesienna melancholia. W pracy tętnię życiem, bo dzieciaki grają i śpiewają hity, które radośnie nucę długo po skończeniu lekcji, ale powrót do mieszkania, samotne wieczory i poranki to uświadamianie sobie raz za razem, że niezależność kosztuje. Dlatego dalsza część postu będzie melancholijno-refleksyjna. Starzeję się, to i sobie powspominam.
Ludzie zachowują się dziwnie na widok zupełnie neutralnych zjawisk komunikacyjnych. W dawnych czasach ludzie mieli nieraz całymi miesiącami tylko listy. Sama pamiętam długie listy pisane do Moniki i oczekiwanie na odpowiedź składającą się z dwudziestu kartek. Potem kiedy wkroczyła nowoczesna technologia, skończyła się epoka listów. Pamiętam jak dziś, chociaż to było kilka lat temu, kiedy sygnał smsa (puk puk puk) był najmilszym dźwiękiem w telefonie; kiedy wydawałam złotówki na kawiarenkę i wchodziłam na gmailowy chat i tam mrugające zielone światełko obiecywało połączenie; kiedy mrugała koperta na gg jako znak kolejnej ciekawej konwersacji, a potem czerwone powiadomienie na fb rozpoczynało długie rozmowy do późnych godzin nocnych.
Przerobiłam wszelkie możliwe komunikatory: skype, Adium, gg, czat w Gmailu, komunikator Tlen, WTW, iMessage i pewnie kilka innych, których nie pamiętam. Reagowałam na najróżniejsze dźwięki i ikonki. Teraz też ciekawszym momentem dnia jest sprawdzenie poczty, czy nie pojawi się kolejny mail w wątku. Takie życie na czekanie. Jak długo jeszcze?

Mówisz i masz. Stary hit, ale treść wciąż aktualna.

Brak komentarzy: