Przejdź do głównej zawartości

LECIMY :D

Tym razem żadne bramki nie mogły zatrzymać nas przed opuszczeniem kraju. Jedynie na kontroli bezpieczeństwa kazano mi zdjąć buty, ponieważ były na obcasie :P tak jakby mógł sie tam zmieścić nóż czy jakieś prochy :P była tez chwila niepewności na odprawie celnej, bo do końca nie byliśmy pewni, czy mozemy lecieć z samym dowodem, ale jednak znajdujemy sie w UE i paszporty tu nie obowiązują. Mój i tak jest nieważny :P odnowię go kiedyś, jak zrobimy wreszcie wyprawę do Izraela :)
Samo opisywanie procedury odprawy nie bedzie raczej dla nikogo pasjonujące, ale dla mnie wszystkie te przejścia były istotne, ponieważ w drogę powrotną udaję się sama i chciałam wszystko dokładnie zapamietać. O wiele lepiej jest opisać moment startu :) to ten moment, kiedy nie potrafisz opanować śmiechu, bo jesteś wolny jak ptak :) a widok oświetlonego miasta i świadomość, że właśnie przelatujemy nad domem i tym razem samolot nie huczy ci nad głowa, tylko pod siedzeniem, to niesamowita satysfakcja :) 
Jeszcze na samym lotnisku miałam skojarzenia z innym filmem z Tomem Hanksem "Catch me if you can", kiedy przechodzili piloci w mundurach i grupa stewardess. To dopiero był przekręt ;)
O dziwo nie miałam problemów z ciśnieniem. Mam opanowany odruch wyrównywania ciśnienia po ziewaniu i kichaniu. 
Wybaczcie brak zdjeć z lotu ptaka, było za ciemno, zeby cokolwiek uchwycić. Moze w drodze powrotnej się uda :) Ale wierzcie mi, miasta nocą to niesamowity widok :) chociaz w części wynagrodziło mi to nieudane podejście rano. 

Z LOTem nie ma biedy. 

Komentarze