wtorek, 21 kwietnia 2015

Reaguj!


Powiedzcie mi, o co chodzi z tą kwietniową pogodą? Świeci słońce, ale zaraz potem nadciągają chmury, sypnie gradem i robi się potwornie zimno. Nadal chodzę w czapce i kurtce z kożuchem, bo przecież inaczej nie da się wytrzymać. Przez te zawirowania dzisiaj obudziłam się z bolącym gardłem i ledwo miałam siłę się podnieść z łóżka. Dobrze, że najbliższy koncert dopiero za miesiąc... Wybaczcie to marudzenie, jak człowiek chory, to sobie folguje. Ale dobra nowina z dzisiaj jest następująca: wrócił internet :) mogę zatem zrealizować masę zaległych postów i spraw, a do tego nareszcie dotarł mój zamówiony parowar :)
Czytam sobie ostatnio książkę Elliota Aronsona "Człowiek - istota społeczna". Miałam z nią do czynienia na studiach, ale nie było wtedy czasu, żeby bardziej się w nią zagłębić. Teraz wiele więcej czasu nie mam, ale brakuje mi mądrej fachowej literatury, więc sobie wyszukuję takowe i nadrabiam. W pierwszym rozdziale dotyczącym konformizmu natrafiłam na temat "nie zainteresowanego" świadka. Chodzi o sytuację np. na ulicy leży poszkodowany człowiek, ludzie go mijają i nikt nie udziela mu pomocy. Psychologowie zbadali ten fenomen i okazało się, że im większa grupa, tym bardziej nabieramy przekonania, że zareaguje ktoś inny. W dodatku jeśli widzimy, że nikt nie reaguje, więc my też nie reagujemy, ponieważ tak działa wpływ informacyjny. Zastanowiło mnie to i postanowiłam na przekór temu reagować. Nie musiałam długo czekać na okazję. 
W niedzielę pojechałam sobie do pracy kolejką. Miałam jakiegoś wybitnego pecha, bo była zupełnie zapchana, a kiedy chciałam się przesiąść do drugiego wagonu, żeby znaleźć jakieś siedzące miejsce, drzwi się już nie otworzyły i kolejka odjechała mi sprzed nosa. Aż mną zatrzęsło z rozczarowania, bo spieszyłam się na zajęcia. Spędziłam więc pół godziny na przystanku, czekając na następną. Niedługo potem na przystanku pojawił się bardzo ruchliwy gość w dresie, który kurzył papierosa, snując się po całym peronie, nie było miejsca, gdzie nie byłoby czuć dymu. Nie miałam odwagi zwrócić mu uwagi, bo był lekko wstawiony i sprawiał wrażenie nerwowego, poza tym byłam tam sama. Wytrzymałam te bolesne dla płuc minuty i wsiadłam do następnej kolejki. Kiedy już zajęłam miejsce, okazało się, że obok mnie siedzi jakiś młody człowiek przypominający Laskę z "Chłopaki nie płaczą" i bezceremonialnie kurzy e-papierosa, dmuchając przy tym także na mnie. Popatrzyłam na obojętnych ludzi, książkowe potwierdzenia teorii Aronsona i miarka się przebrała. Po kilku stacjach zebrałam się na odwagę i spokojnie zwróciłam mu uwagę, że palenie w miejscu publicznym jest nie na miejscu. Przeprosił, schował faję do kieszeni i zamknął się w sobie. W kapturze naciągniętym na głowę przejechał aż do Podkowy, gdzie wysiadałam. 
Sytuacja mnie oburzyła na tyle, że opisałam ją na facebooku i wywiązała się dyskusja ideowo-zdrowotna. Dowiedziałam się przy tym, na czym polega szkodliwość e-papierosów, jakie są wobec nich restrykcje, a jakie jeszcze nie i że ogólnie ubolewamy nad takim stanem rzeczy, ale niewielu z nas odważyłoby się zwrócić komuś uwagę. Dlaczego, ja się pytam? Przecież to, co zrobił ten młodziak, to brak kultury i czysta bezczelność. Dymi na mnie i ja mam siedzieć cicho? 
Mogłabym jeszcze się rozpisać o innych irytujących sytuacjach z komunikacji miejskiej, jak słuchanie muzyki z telefonu bez słuchawek, głośne rozmowy przez telefon czy publiczne obściskiwanie się, gdzie popadnie, ale nie chcę wychodzić na jakąś zrzędliwą babę. Sami oceńcie, jak można reagować, żeby to zmienić. 

Brak komentarzy: