piątek, 22 listopada 2013

Piernik staropolski - finał


Nastał wreszcie długo wyczekiwany finał przygody z piernikiem. Oblany polewą deserową i mleczną (do wyboru) był degustowany przez sąsiadów i Olę, która przyjechała do mnie wieczorem i wywiozła jeszcze kilka kawałków dla Kuby. Nieskromnie powiem, że piernik wyszedł rewelacyjny. Po trzech kawałkach byłam tak zapchana, że nie dałam rady więcej. Taki piernik może wytrzymać tydzień, ale obawiam się, że po jutrzejszym obiedzie już nic z niego nie zostanie :P
Przeżyłam wczoraj i dzisiaj chwile grozy z moim Makiem. Nie mógł wystartować pomimo resetowania baterii i różnych prób perswazji. Stanęłam w obliczu formatu bez żadnej kopii zapasowej dysku, jak to Piotr ujął: "Ludzie dzielą się na tych, co robią backup'y i tych, którzy będą je robić". Na szczęście w końcu zaskoczył i skwapliwie zabrałam się za próbę zabezpieczania go przed podobnymi wydarzeniami. 
A jak wasz tydzień? Co ciekawego osiągnęliście?

Brak komentarzy: