wtorek, 19 listopada 2013

Piernik staropolski, odc. 2


Mój organizm nie wytrzymał ostatniego stresującego tygodnia i zbuntował się w postaci choroby. Mam zawalone gardło i jedyne, na co mam chęć, to leżeć i nie wstawać. Ale nadeszła pora pieczenia piernika, więc się przemogłam i ruszyłam z łóżka. Przeraziła mnie konsystencja ciasta, które za nic w świecie nie chciało się rozwałkować, bo było jedną kleistą masą, ale w końcu się udało i powstał wielki płat, który zamierzałam po upieczeniu rozkroić. Kiedy wyjęłam go z piekarnika i rozkroiłam po ostygnięciu, ciasto było pulchne i pachnące. Nie mogłam się powstrzymać, żeby nie skubnąć ;) w smaku rewelacyjny, tylko jak zwykle kształt mi nie wyszedł :P ale musi jeszcze leżakować 4 dni przełożony powidłami, na sobotę powinien być gotowy :)

Brak komentarzy: