Przejdź do głównej zawartości

Ten tylko prawdziwie z MacBookiem obcował, Kto upgrade mu robił i go formatował.



Życie bez przygód z komputerami to nie życie :P opiszę więc najnowszą.
Mój zacny MacBook od jakiegoś czasu zaczął się niepokojąco zawieszać. Być może za dużo programów instalowałam, a może po prostu potrzebował formatu? W każdym razie  w czwartek komputer zaczął historie z niebieskim ekranem: nie chciał się normalnie uruchomić, tylko zawieszał się podczas wyboru użytkowników. W piątek po zrestartowaniu baterii włączyłam go na próbę i wtedy się uruchomił (może dlatego, że się modliłam, bo mialam do napisania sylabus do pracy ;) ale w sobotę znowu nie chciał odpalić. Próbowałam w trakcie uruchamiania włączać drugi monitor i o dziwo, pojawiał się na nim normalny obraz, a z ekranu laptopa znikało niebieskie tło i pojawiało się okienko wyboru użytkowników, ale zupełnie nieaktywne. Napisałam rozpaczliwą wiadomość do znajomych użytkowników Apple, którzy uprzejmie starali się mi pomóc i uruchamiali rozmaite hipotezy: Tomek radził testować reakcję na monitory, Tygrys poradził mi uruchomić go z wciśniętym Shiftem, ale komputer dochodził do tego samego momentu z okienkiem i dalej ani rusz. Zaczęłam podejrzewać, że jakiś zainstalowany program mógł go zawirusować, bo chyba w środę instalowałam jakieś sterowniki albo raczej programy do kontrolerów do gier. 
W niedzielę, po całodziennych konsultacjach z Tygrysem doszliśmy do nieuchronnego wniosku, że system trzeba zrestartować, bo najwyraźniej jest tak przeciążony, że odcina podstawowe funkcje. Rozpoczęłam więc tworzenie kopii dokumentów na wszelkich wolnych dyskach, co jednak kilka godzin zajęło. Ostatecznie format i reinstalacja systemu nastąpiła w poniedziałek, w międzyczasie poszukiwalam sposobu, jak stworzyć bootowalnego pendrive z obrazem dysku z aktualizacją systemu. Tym razem google przyszedł z pomocą i za pomocą  tego poradnika oraz po kilku niezbyt udanych próbach (nie potrzeba było wcale naciskać Wymaż docelowy, bo wyskakiwał błąd, tylko pominąć, a wtedy obraz elegancko się kopiuje), udało się we wtorek zaktualizować system. Niestety skończył mi się transfer na internet i utknęłam na etapie instalacji podstawowych programów z zapisanych wcześniej instalek, ale spora większość czeka do niedzieli, aż będzie nowy transfer. Mam więc nowy i szybko chodzący system, ale nic na nim nie mogę zrobić :P 
Ukułam z tej okazji wierszyk:



Ten tylko prawdziwie z MacBookiem obcował,
Kto upgrade mu robił i go formatował.



Bo lubię mój komputer, im dłużej i częściej mam z nim do czynienia. 
I jeszcze jedna niezwiązana myśl, którą w tym tygodniu rzuciła Ula:


Na dobre rzeczy trzeba i warto poczekać.


Komentarze