środa, 11 grudnia 2013

Olejek arganowy z Rossmanna


Kilka tygodni temu byłam u fryzjerki, mojej sąsiadki Leny, żeby wyrównać włosy, bo ponad półtorej roku nic z nimi nie zrobiłam. Lena dokonała cudu, skracając zniszczone końcówki, ale nie naruszając niemal nic z długości, co mnie bardzo ucieszyło, bo cały czas je zapuszczam. Po obcięciu natarła mi włosy olejkiem arganowym, polecając go jako doskonały kosmetyk na puszące się włosy, niesforne końcówki i dla ochrony przed niszczeniem. Mam maskę do włosów Kallos Argan, ale to nie jest jednak to samo (poza tym zbliża się zima, będę musiała wrócić do Kallos Latte, bo włosy znów zaczynają się wysuszać i elektryzować). 
Będąc w Rossmannie odkryłam nową linię do włosów na bazie olejku arganowego. Taka mała buteleczka o pojemności 20 ml kosztuje niecałe 9 zł. Jest bardzo wydajna, wystarczy kropelka w zagłębieniu dłoni, aby pokryć końcówki i jeżeli ktoś chce, to większą powierzchnię włosów. Spodobał mi się o wiele bardziej niż jedwab, którego w buteleczce o podobnej cenie jest jednak mniej. Ponadto przyjemnie pachnie, włosy są wygładzone i błyszczące i o wiele ładniej wyglądają. 

A tak poza tym...

Relaksy
Wczoraj po pracy pojechałam do Złotych Tarasów zmierzyć relaksy (niestety w Galerii Mokotów, którą mam po drodze, jadąc z Wilanowa do WKD Raków, nie ma sklepu Wojas; wyszukiwarka firmowych sklepów tutaj). Stały dumnie rozparte na środku sklepu, błyszczały kolorami. Zmierzyłam czarne, bo brązowych w rozmiarze 39 już nie było. Swoją drogą ładnie prezentowały się też granatowe. Kształt buta na nodze nie powala, ale są niesamowicie wygodne i ciepłe. Sprawdzałam podobne buty w Deichmannie, trzy razy tańsze, ale były z tworzywa sztucznego i przypuszczam, że fatalnie by się je nosiło, kiedy stopa się przepoci. Szkoda, że relaksy są tak drogie. Wydają się naprawdę solidne i najlepsze na nadchodzące mrozy. Tylko po drodze napotykam kolejny problem: do czego takie toporne buty nosić? Moja ciepła kurtka zimowa kupiona w zeszłym roku, w kształcie płaszcza do kolan i z futrzanym kapturem pasuje do nich jak kwiatek do kożucha. Zapewne najlepszą kurtką byłaby jakaś parka albo kurtka narciarska, ale kupować kolejną kurtkę do drogich butów, na które nawet mnie nie stać... Ech, odwieczne dylematy... A mrozy naprawdę nadchodzą. Wczoraj czułam, jak przy minus kilka stopni zamarzały mi palce w moich skórzanych kozaczkach. Nie ma rady, pozostają buty trekkingowe, które swoją drogą także do eleganckiej kurtki średnio pasują i ciepłe skarpety. Jeden pięciopak nabyłam wczoraj w H&M. Pomysł kupowania ciepłych skarpet na grudniowe prezenty jest skądinąd bardzo trafiony. 


Halsentzündung
Po powrocie z kongresu znowu się przeziębiłam. Mam katar i boli mnie gardło. Powodów takiego stanu rzeczy jest co najmniej kilka: było dużo śpiewania, bo i występ w piątek, koncert w sobotę, i próba w niedzielę; co chwilę wędrowaliśmy od Kopcińskiego na Nawrot, raz piechotą, a raz samochodem, nieraz bez czapki, w samym kapturze na głowie, żeby nie rozwalić fryzury; mało snu, bo w pierwszą noc z przejęcia nie mogłam usnąć, poprzedniej nocy była burza i też się nie wyspałam; stres, bo nie mieliśmy porządnej próby, a wszystkich coś rozkładało, no i jak zawsze musiałam się przejmować opiniami i złymi emocjami innych. Nie mam czasu, żeby się rozłożyć i chorować, więc muszę zacisnąć zęby i chodzić do pracy. Dlatego chciałabym znaleźć ciepłe zimowe ubranie, żeby mnie chroniło. 

Brak komentarzy: