wtorek, 31 grudnia 2013

2013 - podsumowanie

Rok się kończy, moi kochani, czas na podsumowanie najciekawszych wydarzeń. Muszę przyznać, że tempo ani trochę nie zwolniło :)

Styczeń
Smartphone. Przełom w moim systemie wartości: zdecydowałam się na telefon dotykowy, kupiony za własnoręcznie zarobione pieniądze, po trzech miesiącach poszukiwań odpowiedniego modelu. 

Luty
Zimowisko w Lidzbarku. Zaawansowane w przygotowaniach wydarzenie drużyny, podczas którego mieliśmy porządną szkołę charakterów, ale też dużo dobrej zabawy w bardzo klimatycznych miejscach Lidzbarka: nieczynnych torach, na górze i pod wieżą ciśnień :) niezapomniany Hans Kloss-Aleks w niemieckim mundurze i z nienaganną niemczyzną :)

Marzec
Weekendowa kariera Kikomendanta. Niezapomniany zjazd w Gdańsku, podczas którego pełniłam obowiązki komendanta i przekrzykiwałam nadmorskie fale. Podróż z połową chorągwi pociągiem przez Malbork - bezcenne :)

Kwiecień
Makowa Panienka ;) Mój pierwszy osobisty komputer, za osobiście zarobione pieniądze, śliczny srebrny MacBook. 

Maj
Nie święci ciasta pieką... Po inspiracji babskimi spotkaniami i mieszkaniu z Ulą R, która namiętnie piekła ciasta, powzięłam postanowienie, że nauczę się piec ciasta. Trwam w nim konsekwentnie do dziś.
Geocaching. Kolejna sprawność harcerska, która okazała się także świetną zabawą :)
50. urodziny taty. Teraz i on znalazł się po "drugiej stronie barykady" ;)

Czerwiec
Bardzo Dziki Wschód. Niezapomniany biwak indiański, który miał być w Wilkasach, a był w Gąbie :)
Nie ma bata na licencjata! Studia teologiczne zakończone. Żółwik, beczka i piąteczka ;)
Precedens. Premierowe wykonanie nowego musicalu w nowym składzie. Moja śliczna toga premierowo-dyplomowa ;)

Lipiec
Camp 2013. Spontaniczna decyzja pozostania na całym campie, chociaż planowałam tylko na weekend ze względu na koncert. Trzecia "premiera" i niezapomniana cisza. Nowi znajomi :)

Sierpień
Nawigator. Ogromne wydarzenie: obóz harcerski w Zatoniu, którego byłam głównym współorganizatorem. Niezapomniane wspomnienia z belgijką i partnerami w belgijce ;)
JG. Drugie podejście do tego miejsca, tym razem milsze, niż 4 lata temu, koncert w najpiękniejszym teatrze i fantastyczna sesja w pałacu :) w ciągu jednego miesiąca przejechałam Polskę wzdłuż i wszerz.

Wrzesień
Szlakiem bieszczadzkich aniołów. Rodzinna wyprawa w pobliskie góry, turystyczny przejazd kolejką do słowackiej granicy i nowy aparat rodziców.
Buchhaltung und Administration. Praca, której potrzebowałam w tym miesiącu, niezbyt rozwojowa, ale przyzwoicie dochodowa. Nie trwała zbyt długo, ale zdobyłam dobre referencje.

Październik
Crash Bandicoot. Powrót do dzieciństwa i gier z PS. Może niezbyt ambitne zajęcie, ale ileż zabawy ;)
Twentysomething. Urodziny, które definitywnie przyniosły dorosłość - 31 X skończyła się ważność legitymacji studenckiej i od tej pory płacę za cały bilet.

Listopad
Piernik. Niezwykłe ciasto, które robi się w miesiąc, a zjada w weekend ;)
Format MacBooka. Teraz, kiedy instalowałam od nowa system, mogę powiedzieć, że znam swój komputer.
Zmiany. Ula się wyprowadziła, Lidka się wprowadza, Ola zmienia pracę, a ja zamieniłam szafki w kuchni :P

Grudzień
Nowy komendant ZHA. A jednak nie zostałam komendantem... Ale mamy Mariusza :)
Rozum z GPS na palcu :P tak, tak, Dawid się ożenił... Brat się zaręczył... A ja nadal bujam się swobodnie.

Pozostało mi kilka godzin na ogarnięcie do sylwestrowego suchara... Trzymajcie się ciepło i niech się wam dobrze wiedzie w nadchodzącym roku :)


Brak komentarzy: