wtorek, 3 grudnia 2013

Zakochanie a adrenalina


"Peeta i ja bardzo się zżyliśmy. Ciągle zdarzają się momenty kiedy chwyta się krzesła i trzyma dopóki przebłyski jego zmodyfikowanej pamięci nie miną. Ja budzę się z koszmarów o zmiechach i zabitych dzieciach. Ale jego dłonie są przy mnie, by mnie pocieszyć. I ostatecznie jego usta również. W nocy poczułam to jeszcze raz, ten głód, który zawładnął mną na plaży, wiedziałam, że zdarzyłoby się to i tak. Tym, czego potrzebuję do przetrwania nie jest ogień Gale’a, podsycany złością i nienawiścią. Mam mnóstwo ognia w sobie. Ja potrzebuję mniszka (mlecza) w wiosnę. Ta jasna żółć, która przywodzi na myśl odrodzenie zamiast zniszczenia. Obietnicę, że życie może trwać dalej bez względu jakie ponosimy straty. Że może znowu być dobrze. I tylko Peeta może mi to zapewnić. 
Więc zaraz po tym, jak zapytał: 
- Kochasz mnie. Prawda czy fałsz? 
Odpowiadam mu: 
- Prawda." 
Susanne Collins Igrzyska śmierci. Kosogłos

Jak można zobaczyć, dobrnęłam do końca trylogii. Wybaczcie, jeśli nie lubicie czytać zakończeń przed przeczytaniem książki, ale wydało mi się tak ciekawe, że musiałam je umieścić.
Historia miłosna Katniss i Peety wydaje się nietypowa, bo osadzona w nienormalnym, przepełnionym przemocą i strachem świecie, na dodatek połączeniu obojga bohaterów przeszkadzają psychologiczne naciski: torturowanie psychiczne i fizyczne Peety oraz koszmary Katniss. Mimo wszystko pod wpływem wspólnych trudnych przejść zżywają się ze sobą tak bardzo, że nie wyobrażają sobie bez siebie życia. Czy jest to sposób na udany związek?

Badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej dotyczące adrenaliny wykazują, że wzmożona aktywność fizyczna powoduje podobne uczucie do stanu zakochania. Eksperyment polegał na przeprawie dwóch grup mężczyzn przez dwa różne mosty. Pierwszy z nich wisiał na wysokości 70 metrów nad rzeką i był wykonany z niestabilnej konstrukcji. Natomiast drugi znajdował się zaledwie na wysokości 3 metrów nad poziomem wody i był w pełni bezpieczny. Na końcu obu mostów, na badanych czekała atrakcyjna kobieta, zbierająca dane do kwestionariusza. Każdemu mężczyźnie proponowała swój numer telefonu w przypadku, gdyby pojawiły się dodatkowe pytania na temat badania. Okazało się, że zdecydowana większość mężczyzn, która była skłonna przyjąć propozycję skontaktowania się pochodziła z grupy, która musiała pokonać wiszący most. Badanie potwierdza, że podwyższony poziom adrenaliny wywołuje uczucie podobne do stanu zakochania. Na jej skutek do mózgu kierowany jest sygnał o wydzielaniu podwyższonej dawki dopaminy, przez co stajemy się bardziej skłonni do ulegania urokowi nowopoznanych osób. Zgodnie z wynikami badań można wywnioskować, że zakochaniu się można pomóc, na przykład zabierając partnera do adrenalina park, czy na rollercoaster...
Fragment artykułu z http://pewnapani.pl/dla-kobiet/adrenalina-a-stan-zakochania
Oczywiście doskonale rozumiemy, że nie da się stale funkcjonować na podwyższonej dawce hormonów, ponieważ rozreguluje nas to całkowicie. Dlatego bardzo często, kiedy adrenalina opada, ludzie zaczynają odczuwać rozczarowanie drugą osobą. Wniosek? Nie polegać jedynie na hormonach. Trzeba włączyć mózg, aby rozsądnie oceniał sytuację i trzymał się podjętej decyzji.
Eech, a tak kochałam adrenalinę...

Ps. W piątek jedziemy na kongres ASI do Łodzi, gramy musical w sobotę. Prześpiewałam dzisiaj cały z obawą i drżeniem po dwóch tygodniach infekcji. Wczoraj próbując się rozśpiewać zatkało mi zupełnie gardło na górnych dźwiękach. Dzisiaj było już lepiej, ale do końca tygodnia muszę śpiewać codziennie, żeby odzyskać formę.

Brak komentarzy: