Przejdź do głównej zawartości

Igrzyska śmierci


Dawno już z Olą planowałyśmy wybrać się na premierę drugiej części trylogii "Igrzysk śmierci". Dokonałyśmy tego w ostatni wtorek, razem z Ulą, idąc na ostatni seans o 20.30, po pracy. Oczywiście oznaczało to powrót kolejką po północy, ale co tam, raz na jakiś czas dobrze jest pójść do kina na dobrze zrobiony film :)
Zakończenie filmu w nieoczekiwanym momencie skłoniło mnie, żeby poznać zakończenie szybciej, niż wyprodukują ostatnią część, więc znalazłam książkę Susanne Collins, na podstawie której powstał film i zabrałam się za czytanie. Wczoraj pochłonęłam pierwszą część, czytając do drugiej w nocy, dzisiaj drugą, a trzecią chyba zostawię sobie na jutro, bo czuję, że organizm domaga się snu :P

Ps. Dzisiaj była u mnie Lidka, żeby obejrzeć pokój. Wprowadza się w tym tygodniu, już wzięła klucze.
Ps. 2. Babka cytrynowa Dr Oetkera jest pycha. Miałam opory, czy ciasto z proszku będzie zdatne do jedzenia, ale po dodaniu jajek, mleka i margaryny nie było już tylko z torebki, więc nabrało dobrego smaku. Następnym razem dopilnuję, żeby się nie przypaliła, bo ciągle coś przypalam :P Domi, Łukasz i Ola, którzy wczoraj u mnie byli, uznali, że jest dobra, więc czuję się doceniona ;)

Komentarze