Przejdź do głównej zawartości

Diabeł ubiera się u Prady





 

Nigdy nie tęskniłam za pracą w korporacji, a książka i film "Diabeł ubiera się u Prady" absolutnie mnie w tym utwierdził. Świat modnych ciuchów i kosmetyków to zdecydowanie nie dla mnie. Książkę czytałam jeżdżąc kolejką do pracy, film obejrzałam, jak tylko skończyłam książkę. 
Książka regularnie podnosiła mi ciśnienie. Sugestywne opisy wyczynów Mirandy sprawiały, że nóż otwierał się w kieszeni. W filmie zabrakło tego czynnika potęgującego napięcie, a straszna szefowa okazuje nawet jakieś ludzkie oblicze. Ale za to można było pooglądać kolekcje obłędnie drogich ciuchów. To druzgoczące: nawet w zimie żadna nie nosiła tam swetra!
W jednym domu, w którym uczę, matka ma portfel i torebkę z Prady, a na korytarzu stoją wysokie kozaki z Gucci. Oczywiście to moi najlepsi klienci.
Niewesoło - coś mnie zaczyna rozkładać. A w weekend konferencja...

Komentarze