środa, 18 maja 2016

Lubię bez, ale... się boję...



Każdy się czasem czegoś boi.
Lęk atakuje znienacka jak burza. Było tak pięknie, a tu nagle nadciągnęła czarna chmura i zasłoniła jasne niebo. Słyszysz tylko dudnienie i widzisz błyski. Wiesz, że to tylko burza i raczej nic ci się nie stanie, ale potwornie się boisz. W tej chwili nie myślisz o niczym innym, chciałbyś się tylko schować pod łóżko albo do szafy. 
Ja też czasami się boję. Boję się wszystkiego, co się może wydarzyć i tego, co się nie wydarzy. Atakują mnie myśli o wszystkich negatywnych zdarzeniach z ostatnich dni i przerażenie odbiera mi jasność myślenia. Trzęsę się i mam ochotę krzyczeć albo wejść pod kołdrę i nie wychodzić. Jestem wtedy tylko małym, słabym człowiekiem, którego rodzina i przyjaciele są daleko i nawet nie ma się do kogo przytulić w takiej chwili. Do tego odzywa się jakiś dziwny znajomy i zadaje pytania, które wyciągają z ciebie to, o czym właśnie myślisz. Skąd on wie, że właśnie teraz się denerwuję? Dlaczego zawsze odzywa się w takich momentach? Próbuję przewietrzyć głowę wsiadając na rower po pracy i jeżdżąc po okolicy, ale jeżdżenie podczas burzy w głowie nie pomaga. Bez zebrany po drodze cieszy, ale też nie pomaga przegonić burzy. Nie pomagają też zabawne filmiki oglądane jeden po drugim, właściwie jest jeszcze gorzej. Może lepiej pójść spać i jutro obudzić się w lepszym nastroju?
Postanawiam czytać Psalmy. Trafiam na psalm 33, a potem 34. Czytam głośno werset po wersecie. Modlę się i płaczę. Wszystko, czego się boję, jest tam opisane, a zaraz po tym są obietnice i wielbienie Boga. Wypowiadam obietnice i słowa wielbienia i nagle wszystko to, co atakowało moje myśli, odchodzi. Kładę się zupełnie spokojna, a przez głowę przelatują kolejne wersety i obietnice. Zwykle długo nie mogę zasnąć po takiej myślowej gonitwie, ale tym razem zasypiam od razu. Burza się skończyła. Zobaczyłam słońce ponad chmurami. 


Brak komentarzy: