niedziela, 18 maja 2014

Staromiejskie piwnice i Teatr Wielki - noc muzeów 2014

Strasznie trudno jest sprawozdawać wrażenia. Kiedy ktoś zadaje mi pytanie: "no i jak było?", a ja zaczynam mu opowiadać, to widzę tylko kiwanie "aha, aha", ale nie udaje mi się nigdy w krótkim czasie wyrazić tego, co przeżyłam i zobaczyłam, dlatego nie jest to nigdy tak satysfakcjonujące. Więc wybaczcie, ale relacja z tegorocznej nocy muzeów będzie hasłowa, subiektywna i przedstawi moje wrażenia w sposób dla mnie jak najbardziej zrozumiały, a dla was, mam nadzieję, przynajmniej odrobinę zachęcający :) 

Sobota, 17 maja 2014 r.
Stan atmosferyczny: niesprzyjający.
Zimny, pochmurny deszczowy dzień. Włosy zmokły mi tego dnia co najmniej kilkakrotnie. Nie noszę parasola, bo nie lubię swojego wielkiego parasola, a nie zmobilizowałam się do tej pory do kupna nowego, małego i zgrabnego. Zresztą jeżdżąc na rowerze z parasolem wyglądałabym jeszcze dziwniej, niż jeżdżąc na rowerze w spódnicy w każdy sobotni poranek :P

Towarzystwo: wyśmienite.
Domi, ja i Ania. Nasz prywatny babski wieczór. Przez deszcz miało się skończyć w kinie, ale na szczęście nie zmarnowałyśmy w ten sposób dnia. Było radośnie, momentami marudnie, trochę łobuzersko, było pysznie i syto w niektórych momentach i bardzo kolorowo mimo szarego nieba. Tego mi było trzeba :)

Marszruta: spontaniczna.
Co prawda miałyśmy nasze wymarzone Filtry, miałyśmy pozaznaczane na informatorze miejsca, które chciałybyśmy odwiedzić, ale noc muzeów potrafi być nieprzewidywalna. Żadna z nas nie miała siły na stanie w kolejce w deszczu, więc Filtry w tym roku odpadły. Pozostałyśmy więc w obrębie Starego i Nowego Miasta, gdzie też było ciekawie :)

Staromiejskie piwnice

Nie miałam świadomości, że istnieją takie miejsca w Warszawie. Piwnice zachowane od XVI wieku pomimo bombardowania i pięknie odrestaurowane. A na dziedzińcu budynku zwanego Lapidarium odkryłam trzecią syrenkę :)


Fontanny warszawskie
Prawdę mówiąc na takim pokazie nigdy nie byłam, odkąd tu mieszkam. Nie wiem, kto wymyślił tak fantastyczny pokaz światła, dźwięku i wody, ale musiał być geniuszem. Mega widowisko, które przykuło nas w miejscu na pół godziny.

Teatr Wielki - wystawa marionetek

Teatr - miejsce cudów. Nie było zwiedzania kulis, jak w przypadku innych teatrów biorących udział w nocy muzeów, ale przejście wielkim teatralnym holem przez czerwony okrągły dywan było wystarczająco onieśmielające :) największą ciekawostką okazała się wystawa marionetek używanych do filmów Hansa-Jürgena Syberberga "Parsifal" i "Hitler - film z Niemiec" (ten pierwszy to oczywiście  filmowa adaptacja ostatniej opery Wagnera). Trafiliśmy na przewodnika, który osobiście odnalazł marionetki, skontaktował się z reżyserem i przygotowano w Polsce tę nietypową instalację. Bez niego do dzisiaj nie wiedzielibyśmy, o co w tym wszystkim chodziło i dlaczego Wagner chodził w różowym szlafroku i pantalonach.


Wrażenia: pozytywne.
Nawet pogoda nie jest w stanie zepsuć dobrego nastawienia, jakie zyskuje się z kontaktu z fajnymi ludźmi. Powiem tylko tytułem komentarza, że jest to trzecia noc muzeów w Warszawie i w ogóle trzecia, w jakiej brałam udział, a atmosfera, jaka panuje tego wieczoru w mieście, jest nieporównywalna z żadnym innym wydarzeniem, kiedy widać, jak ludzie całymi rodzinami wychodzą na miasto i integrują się w gigantycznych kolejkach. Polecam każdemu!

Brak komentarzy: