Przejdź do głównej zawartości

Garage Band i kabel MIDI USB



Wolny piątek okazał się niezwykle pracowitym dniem. Zaczął się od sprzątania całego mieszkania łącznie z klatką schodową, która pamiętała jeszcze gruntowne sprzątanie przed wizytą komisji w listopadzie, a następnie utworzyła się szybko cała lista spraw do załatwienia poza domem. Jedną z nich był zakup kabla midi usb do podłączenia keyboardu z komputerem. Zbierałam się do tego wiele miesięcy, słuchając opowieści Rozumu o zaletach tego kabla, który podłączał swoje pianino do Maca jeszcze od czasów nagrywania płyty i w Garage Band ustawiał sobie różne brzmienia, potem obserwując fascynujące aranżacje Maćka też za pomocą Maca i Garage Band, klawiaturę sterującą Maykiego podpinającego ją do kompa Maćka i ostatnio słuchając namów Tomka, który też zachęcał do aranżowania w Garage Band. Kurczę, skoro wszyscy moi znajomi muzycy tego używają, to musi być dobre. Brakuje tylko kabla. W końcu największym motywatorem okazała się Asia, która poprosiła o nagranie podkładu do piosenki dla rodziców. Nie mogłam czekać dłużej, znalazłam w Warszawie sklep muzyczny w przyzwoitej odległości i zakupiłam tam ów kabel za 79 zł. Czuję, że sporo przepłaciłam, ale nie miałam czasu na zamawianie przez allegro, zresztą nie lubię czekać, aż mi coś przyślą, muszę kupić to od razu, kiedy jest mi potrzebne. 
W domu od razu zafascynowana nowym sprzętem podłączyłam wszystkie urządzenia i uruchomiłam program. Gram, gram... i nic. Komputer wykrywa kanał midi, ale nie przechwytuje sygnału dźwiękowego. Co jest grane? Wszystko przecież dobrze podpięłam. Przeanalizowałam instrukcję mojego wiekowego keyboardu Casio, który mam jeszcze od trzeciej klasy podstawówki, następnie instrukcję Garage Band, w końcu zrozpaczona zaczęłam szukać tutoriali na youtube, jak podłączyć kabel, bo może coś jest nie tak. Uratowała mnie maleńka informacja z poniższego filmiku. Kiedy przepięłam kable odwrotnie tak, jak było polecane, komputer przechwycił sygnał i mogłam zacząć się bawić :) nagrałam szybko podkład dla Asi i ogarniałam kolejne możliwości tego programu. Na zdjęciu powyżej widać, jak w warunkach domowych można stworzyć sobie mini studio aranżacyjne :)
Mój keyboard jest wysłużoną zabawką, na której stworzyłam wiele rzeczy, ale ma swoje spore ograniczenia: brak wyjścia na pedał, brak klawiatury ważonej i niepełną skalę oktaw. Program podrasuje nieco jego brzmienie, ale prawdziwego pianina cyfrowego to nigdy nie zastąpi. Na mojej liście zakupowej z wymarzonym sprzętem umieściłam pianino i kiedyś ten zakup zrealizuję :)




Komentarze

Aga pisze…
Kika, jesteś mistrzem! :D Powodzenia życzę w realizowaniu marzenia! :D