Przejdź do głównej zawartości

Nie ma tego złego.

Witajcie po przerwie. Wybaczcie, jestem ostatnio bardzo zapracowanym człowiekiem i znaleźć czas na napisanie twórczego posta jest wysiłkiem przekraczającym moje zdolności intelektualne w porze, kiedy wracam do domu. 
Zapytacie pewnie, co z wyprawą do Łodzi? Ano się odbyła, ale cel nie został osiągnięty :( w piątek jechałam prawie 5 godzin z domu, a w tym 3 zajęło mi w samej Warszawie. Kierowca, z którym się umówiłam, spóźnił się półtorej godziny i musiałam na szybko szukać innego transportu. Dojechałam do miasta przed 18, ale zanim tramwaj przejechał do rozkopanego centrum, minęła godzina zamknięcia sklepu. Poszłam tam,  żeby chociaż zobaczyć, gdzie ten sklep jest, nawet zapukałam i rozmawiałam z właścicielem, żeby chociaż pozwolił przymierzyć, ale nawet najsympatyczniejszy człowiek w piątek wieczór marzy jedynie o kolacji, a nie o nadgodzinach. W sobotę nie poszłam z wiadomych względów, więc ostatecznie nic nie załatwiłam. 
Trudno, czeka mnie kolejna wyprawa do Łodzi. Tym razem wyjadę przed południem :P bo warto zwiedzić samą ulicę Piotrkowską. Off Piotrkowska, gdzie mieści się sklep "Pan tu nie stał" to mury starej fabryki,  które zamieniono na sklepy i knajpy. To najbardziej hipsterski klimat, jaki spotkałam, w ogóle Łódź jest dla mnie najbardziej hipsterskim miastem w Polsce. Pisałam już o łódzkich kamienicach? No to wiecie, o co chodzi. Kusi mnie, żeby pojechać w piątek i tego samego dnia wrócić, ale chyba trzeba trochę pobyć w domu, zwłaszcza że najbliższy weekend warto spędzić w Warszawie. Czeka mnie noc muzeów :) i tym razem mam szaloną chęć zobaczyć Filtry Lindleya. A może nawet Sejm? ;)
Zamieszczam jeszcze zdjęcie łupu z ostatniej wyprawy zakupowej z Olą do Arkadii. Jest tam przesympatyczny sklep Only z najładniejszymi przymierzalniami, jakie widziałam :) tam też trafiłyśmy na radosną promocję na spodnie: 2 pary po 40 zł. I tak nabyłyśmy dwie pary zielonych spodni: Ola szmaragdowe, a ja trawiastozielone ;) noszą się fantastycznie, a ich kolor jest na maksa optymistyczny, jak już się do niego przełamałam :) 



Komentarze