piątek, 28 sierpnia 2015

L.A. Confidential. Opowieść o mężczyznach

"Tajemnice Los Angeles" to mocna historia z lat 50., pokazująca blaski i cienie policji. Bohaterowie są prawdziwi, nie czarno-biali. Warto zwrócić uwagę na motywację, która ich popchnęła do pracy w policji. 




Kevin Spacey (Jack Vincennes)
Gwiazda ekranu. Nie pakuje się na siłę w bijatyki, woli dorabiać się innymi sposobami. Wie, jak się zakręcić wokół odpowiednich ludzi, żeby dobrze sprzedać informacje. Zapytany, dlaczego zdecydował się pracować w policji, mówi: "Nie wiem". Moment na zdjęciu, w którym wypowiada hasło: "Rollo Tomassi", jest zaszyfrowaną wiadomością dla Exleya, aby zdemaskował prawdziwego mordercę i ostatnim, w którym zyskuje prawdziwość.  


Russel Crowe (Bud White)
W filmie gra nieokrzesanego twardziela, wykorzystywanego do "zmiękczania podejrzanych". Jest pogromcą damskich bokserów, ale pod skorupą kryje się wrażliwy człowiek z oddanym sercem. Jak to określił ktoś na Filmwebie: "Russel nie grał. On był sobą."
Mój ulubiony aktor, uosobienie prawdziwego mężczyzny. 
"Bardzo szanuję takich facetów, jak Braddock. Cechowała go przede wszystkim odwaga, bo przecież stając na ringu miał świadomość, że może zostać poniżony przez drugiego faceta. Odwaga to dla mnie cecha sztandarowa u mężczyzny. Poza tym, dbał o swoją rodzinę, był honorowy. To prawdziwy mężczyzna. I to zaszczyt wcielić się w kogoś takiego.
"
Cytat z wywiadu dla IK.



Guy Pearce (Ed Exley)

W tym stylu, okularach i wyrazem twarzy jak nic jest sobowtórem Tomka ;) na początku filmu strasznie denerwujący służbista i kapuś, w rozwoju akcji zyskuje zaufanie kolegów i męską odwagę w bitewnym ogniu. Podobnie jak Bud, wstąpił do policji, bo poszukuje sprawiedliwości. Znajduje ją, ale czy to przynosi mu to, czego tak naprawdę pragnął? Jego osiągnięcia są podsumowane następująco: 

"Jedni dostają medal w nagrodę, inni byłą prostytutkę i wyjazd do Arizony."

Na razie mam takie przemyślenia: "Nie najszybszym przypada nagroda". Nie trzeba być najlepszym na roku, zdobywać medale i wybijać się ponad innych, żeby zyskać miłość. Może właśnie to ci niezbyt błyskotliwi, ale prawdziwi, jak Bud, są tymi, którzy znajdują szczęście. 

PS.: Ostatnio trawię długie godziny wieczorne na komputerze i potem padam ze zmęczenia w dzień. Ale dla takiego filmu można zarwać czasem wieczór :) muszę jeszcze do niego wrócić za jakiś czas. 

Brak komentarzy: