Przejdź do głównej zawartości

...znajomości mam od zbója.

 Ostatni tydzień, jaki spędzam w domu, był bardzo miły i z nadmiaru zdarzeń nie było czasu napisać :) przyjechali Filip z Darią, więc spędzaliśmy ciekawie czas. Wieczorami graliśmy w gry planszowe, obejrzeliśmy raz film (Połów szczęścia w Jemenie), a wczoraj wybraliśmy się na wycieczkę do naszych lokanych atrakcji: zamku w Odrzykoniu i rezerwatu skał w Czarnorzekach.


Daria na początku zrobiła kilka ujęć zamku (w końcu historyk sztuki, który każdą wolną chwilę wykorzystuje na naukę do egzaminu dyplomowego :)

 Tego dnia był sezon na sesje ślubne. W ruinach spotkaliśmy aż trzy pary, a na skałach była kolejna ;)


No to też sobie zrobimy sesję, a co! Zapłaciliśmy za nią tylko 4 zł, nie 50, jak pary, ale też było fajnie :)


Na tym samym murku: Kika...
 Kika i brat...
 Kika i Daria :)

Zdjęcie w dybach krążyło gdzieś na fb, ale jak twierdziła przewodniczka, przynosi to szczęście, więc Filip się zgodził.

"Nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie lubi,
mama i tata chudzi i grubi..."

Tego dnia byłam największym hardcorem. Wspięłam się na tę skałę bez żadnej pomocy. Moje białe adidasy są super przyczepne :)


Mała Syrenka :)
 Herkules ;)

I trochę z naszych krajobrazów.Widok na góry Beskidu Niskiego.

Jutro trzeba już wyjeżdżać... Trochę mi żal. Tak fajnie było przez te 3 tygodnie być znowu dzieckiem, jeździć z mamą na zakupy do miasta, kupować ciuchy po złotówce, wspinać się po skałach i jeść warzywa z ogródka. No ale bilet w PolskimBusie mam już wykupiony. Praca się zacznie znowu... Koniec wakacji...
Mama kupiła Roni plecak i przybory do szkoły. Ronia wcale się do tego nie pali, a dzisiaj na ciuchach znalazła czapkę absolwenta i wyznała, że jej marzeniem jest już skończyć studia. Szkoła potrafi być ciężka.
Następna wizyta w domu pewnie na święta...

Komentarze