Przejdź do głównej zawartości

Prawdziwi bohaterowie

Dzisiejszego popołudnia podziwialiśmy popisy akrobacji lotniczych w Krośnie. Odgłos samolotu to dla mnie żadna atrakcja, bo w Michałowicach samoloty przelatują co godzinę nad domem, jak startują z Okęcia, ale widok tych skomplikowanych figur: beczek, śrub, pętli, przyprawiał o zawrót głowy :) to muszą być odważni ludzie, którzy tam latają :)

 
 Kiedy podeszliśmy bliżej, mogliśmy pooglądać prawdziwą kolekcję samolotów dużych i małych (modeli), które prezentowały się dumnie na pasie startowym.

Taki mogłabym mieć :) może licencja pilota jest prostsza niż egzamin na prawo jazdy :P

Najwięcej huku narobił potężny odrzutowiec wojskowy...

...oraz wojskowy śmigłowiec. Ten nie robił zaawansowanych akrobacji, jak samoloty, ale obracał się wokół własnej osi :)




Piękne, chociaż niebezpieczne szybowce.

Ale tego dnia to nie piloci byli bohaterami. Bohaterem okazał się mój tata, który stanął przed ludźmi, którzy 6 lat temu wyrządzili mu ogromną przykrość, odwrócili się od niego i Bożych zasad oraz skrytykowali całą pracę, którą dla nich zrobił; podał im rękę i powiedział: przebaczam wam. Tak jak Józef z historii biblijnej, która była tematem naszego obozu, okazał się bohaterem nie dlatego, bo doszedł do wysokiego stanowiska, ale dlatego, że powierzył swoją sprawę Bogu, a Ten obrócił to, co złe w dobro.
Na moim blogu też mija 6 lat, odkąd zaczęłam go prowadzić i opisywać różne doświadczenia życiowe oraz cały ten wątek z Sercem i Rozumem. I chociaż nie były to łatwe momenty (sporo z nich sama sobie nawarzyłam z powodu swojego uporu), to jednak Bóg wszystko odkręcał, żebym nie zabrnęła w ślepą uliczkę, a także, aby i Rozum, i Serce, było szczęśliwe. Żadne z nas nie dostało tego, co chciało; ale dostało to, czego naprawdę potrzebowało. 
Chciałoby się powiedzieć: nareszcie koniec, ale kto wie, jak to się wszystko potoczy... 

Ps. Naprawdę przydałby mi się aparat fotograficzny z prawdziwego zdarzenia.

Komentarze