niedziela, 11 września 2016

Sztanga, hantle - moje nowe zabawki :)


Po dwóch miesiącach dezorganizacji (wakacje, camp, nowa praca, zmiana trybu wstawania i inne wymówki) powracam do treningów! Przełamałam się w zeszłym tygodniu, trenując z Mel B po 20 min 3 razy w tygodniu, aby się wdrożyć. W tym miesiącu zamówiłam wreszcie dawno planowane ciężary i zaczęłam treningi z Kaylą Itsiness BBG na poważnie od 13. tygodnia. Na poważnie, ponieważ zaczęłam stosować zalecane przez nią obciążenia. 


Cały zestaw ciężarów nie jest duży, to 36 kg, ale dla mnie na początek jest zupełnie wystarczający. Sztanga jest z prostym gryfem (sam gryf waży 8 kg!). Mam do niej talerze po 5 kg, 2,5 kg i 1,25 kg. Zaczynając ćwiczyć przysiad ze sztangą założyłam na początek po jednym talerzu 1,25 kg, żeby się nie przeforsować. Jak robić prawidłowy przysiad pokazuje Kaja Soboń w swoim filmiku


Na hantle założyłam dwa talerze po 2,5 kg każdy, co daje mi 5 kg w jednej ręce. Ponieważ dzisiaj miałam trening nóg, nie dźwigałam hantli, tylko obciążałam ręce podczas ćwiczeń. Jest to spory przeskok od kilogramowych hantelków z Decathlonu, ale nie poczułam zbyt wielkiego obciążenia. Ćwiczyło się dobrze, pociłam się już po pierwszej serii, nogi mi się plątały przy skakance, ale jest moc!
Skakanka i zaciski sprężynowe to gratisy, które były dołączone do paczki. Niestety to już druga skakanka, jaką mam i jest dla mnie za długa (muszę zawijać nadmiar linki na dłoniach). Skakanie jest fajnym ćwiczeniem i muszę po prostu opanować sztukę kręcenia w pokoju na poddaszu tak, aby nie zahaczać o lampy, sufit i własne nogi. Zacisk to ciekawy sprzęt, który pozwoli mi wzmocnić dłonie na tyle, aby bez problemu rozłupały orzechy, bo męczę się z moim dziadkiem do orzechów i czuję bezsilność :P 
I niech się kręci!

Brak komentarzy: