sobota, 23 stycznia 2016

Przyjaciela mam :D




Pathfindersem zostałam w 2011 roku, czyli prawie 5 lat temu i będąc na fali entuzjazmu rozpoczęłam działać w celu zdobywania stopni i sprawności. Otworzyłam karty na stopnie, zaczęłam zgromadzać podpisy i umiejętności, ale ogrom różnych zadań opóźnił realizację pewnych rzeczy o kilka lat... Nie łudźmy się: kadra pathfinder ma tyle zajęć, że kolekcjonowanie podpisów jest na ostatnim miejscu :P Nie miałam też motywacji, żeby bardziej zaplanować moją pracę nad stopniami. Zaczęłam poważnie myśleć nad zdobyciem Master Guide, kiedy moim przyjaciele aktywnie zaangażowali się w realizację wymagań i po niedługim czasie stali się Master Guide. Oho, to jest już do kogo równać :) potem wystartowaliśmy z kursem MG w Podkowie, który pchnął do przodu część punktów z mojej karty na MG. Potem pojawił się Diego ze stopniem PLA, który jest entuzjastą pathfinderingu do entej potęgi i jest bardzo motywującym człowiekiem w kwestii zdobywania stopni. Obudził we mnie ten entuzjazm, który miałam na początku. Uchwyciłam wtedy sens zrealizowania stopni jako drogę samorozwoju i umiejętności do poprowadzenia w drodze do stopni innych i postanowiłam uporać się z nimi w ciągu tego roku :) wtedy też stworzyłam realny plan na kartce, czego mi jeszcze brakuje do zrealizowania wszystkich stopni. Mając to zebrane w jednym miejscu łatwiej było zaplanować: dzisiaj robię taką sprawność, jak pojadę do domu, to zrealizuję takie punkty, jak pojadę w to miejsce, to zrealizuję taki punkt... I tak oto w przeciągu kilku ostatnich tygodni wzięłam na tapetę kartę Przyjaciela i niniejszym oficjalnie nim jestem :D 
Idę przyszywać krokiewkę do munduru i zostawiam was z piosenką Anny Jantar "Najtrudniejszy pierwszy krok". Pierwszy jest już za mną, jeszcze pięć, żeby zrealizować stopnie i 8, żeby zdobyć wszystkie stopnie instruktorskie :) 

Brak komentarzy: