piątek, 15 stycznia 2016

Maluchy.



Stęskniłam się za czapką z maluchami. Gdy tylko zaczął się listopad, zgubiłam dwie czapki w przeciągu kilku tygodni, w tym moją ulubioną czapkę z PTNS. Obecna edycja jest z pomponem, co niekoniecznie mi pasuje, ale niech będzie. Czapka z maluchem musi być. A do kompletu skarpety. Widzieliście to fantastyczne pudełko na czapkę z pomponem? :) wymieniłam z panią w sklepie na Koszykowej porozumiewawczy uśmiech na jego widok. Zaprojektowane, by cieszyć, powtarzając jakiś reklamowy slogan. 
Niestety dzisiaj czapka przeleży w domu, bo i ja leżę. Przeziębienie chodziło za mną od weekendu i w końcu mój organizm wykorzystał dzień wolny od pracy i się rozłożył. "Nie ma takiego leżenia!" - chciałam mu powiedzieć, ale nie miałam solidnych argumentów. Paczka w InPost z organizerami do szafy poczeka,  kalendarz z Houseloves do odebrania z druku też, a dzisiaj dzień w łóżku i koniec. Jutro będę negocjować od nowa, bo mam historię dla dzieci na Foksal i koncert na rzecz misji w Indiach w Podkowie. 
I jeszcze w temacie designu: otrzymałam wczoraj zaproszenie na ślub. Jest unikalne z kilku powodów: wysłała je moja siostra drogą elektroniczną. Tak, w XXI wieku jest to możliwe, zwłaszcza, gdy się poślubia informatyka ;) estetycznie, błyskawicznie, z potwierdzeniem przyciskiem. Poczta nie zawsze dotrze na czas, a link tak. 


Razão, meu amigo brasileiro está estudando... Ele é um cara bem legal, mas é muito longe... Sinto falta dele. 

Brak komentarzy: