niedziela, 17 stycznia 2016

3 miesiące treningu BBG z Kaylą - rezultaty



Trzy miesiące treningu BBG Kayli Itsiness zakończone... Czas na podsumowanie.

Zaczęłam 25.10.2015 roku, będąc po 5 miesiącach ćwiczenia 3 razy w tygodniu po pół godziny z Mel B. Dzięki Mel B zeszłam z wagi 68 kg do 64 kg. Podczas treningu z Kaylą straciłam w pierwszych dwóch tygodniach 1 kg i ta waga utrzymała się aż do końca trzech miesięcy. Trening z Kaylą zwiększył mój ruch do treningów 5-6 razy w tygodniu po pół godziny, 3 treningi Kayli i 2-3 dowolne cardio, w sobotę odpoczywam. 



Ostatni miesiąc mnie zniechęcił, było dłuższe wolne i przeziębienie, nie zawsze się chciało regularnie ćwiczyć, tygodnie 9-12 stały się intensywniejsze, bo już typowo na określone partie ciała, bez cardio.  Zrezygnowałam też z treningu interwałowego, bo nie wolno go robić na czczo, a moja jedyna pora na ćwiczenia to rano przed śniadaniem. W dodatku nie widziałam rezultatów w postaci utraty wagi i to demotywowało. Ola mówi, że nie ma co się wagą teraz tak przejmować, trzeba mierzyć obwody. Jak sie mięśnie budują, to bardzo rozwija się sieć naczyń krwionośnych, płyn jest cięższy niż tłuszcz, stąd zatrzymanie spadku wagi. Kiedy obejrzała zdjęcia, powiedziała, że widać progres: "Sylwetka sie poprawiła, brzuch nie odstaje, pośladki podniesione, ładniejsze, uda węższe, mięśnie ładnie trzymają sylwetkę. Uda trzeba trochę intensywniej, przywodziciele zwłaszcza." No, to motywuje. Jeśli widać jakieś zmiany, to warto kontynuować :)


Nie zrobiłam rewolucji diety, jestem wegetarianką, więc ciężko byłoby coś zredukować, może jedynie ilość jedzenia w trakcie posiłku :) przestałam natomiast jeść słodycze od połowy listopada. Zdarzają mi się małe odstępstwa od tego, kiedy ktoś upiecze dobre, domowe ciasto, ale fabrycznym cukierkom i ciastkom mówię: nie! 



Jakie plany na kolejne miesiące? 

Powtórzyć trzeci miesiąc. 
Treningi 5-6 razy w tygodniu, urozmaicić cardio, więcej popracować nad nogami. 
Mierzyć regularnie obwody.
Robić zdjęcia postępów.
Nie martwić się wagą. Ważyć się kontrolnie raz w tygodniu. 
Jeść mniejsze porcje. 
Nadal nie jeść słodyczy. 
Myśleć optymistycznie: przecież już samo podjęcie wysiłku jest sukcesem :) każdy ukończony trening jest sukcesem, wszak sukces to suma małych kroków :)

Jak u was? Jaka motywacja do treningów? Co udało się osiągnąć?
Dobrego tygodnia!

Brak komentarzy: