Translate

Czasoprzestrzeń.



Nie pytaj
Ala Boratyn

Skąd mam na dłoniach nieba ślad?
Nie pytaj mnie.
Jak mogłam zgubić się wśród ulic, które znam?
Nie pytaj mnie.

O czym w środku dnia potrafię śnić?
Nie pytaj mnie.
Gdy wśród przechodniów nagle staje, zamiast iść.
Nie pytaj mnie.

Czuje, że sama sobie tego nie zmyśliłam,
Kolejnej z dróg, szukając znów.
Czuję jak w moim sercu rodzi się nadzieja,
Gdy biegnę już, kolejną z dróg.

***


Photo by Nifek
Ładne zdjęcia, co? Takie naturalne...

***
A u mnie bez zmian za wielkich. Teoretycznie mam ferie w muzyku, praktycznie nie mogę z nich skorzystać, bo jestem w pracy. Tak wyszło, że pracuję trzeci tydzień. Nie jest źle, pieniądze się przydadzą, tylko już mnie tak pili, żeby pojechać do domu i odpocząć od komputera (zepsuł się tacie zasilacz w laptopie i nie ma pokusy:P) pograłabym na pianinie, poczytała, a potem z radością i entuzjazmem wracała do cywilizacji ;)
Tak sobie uświadomiłam ostatnio, analizując mój przebieg dnia, że pomimo załadowania go różnymi zajęciami zostaje jednak taka pustka, której nie mogę niczym wypełnić. Mam czas na studium Biblii i modlitwę, na gimnastykę, na pracę, na siedzenie przy komputerze, na gadanie na gadu, na naukę z historii muzyki, na szkołę muzyczną, na pójście na zakupy (od czasu do czasu), na sprzątanie, na zadbanie o siebie, na ugotowanie obiadu czy coś, ale jak już to wszystko zrobię, zostaje mi czas, w którym nie wiem, co ze sobą zrobić... Nie chce mi się patrzeć w kolejny ekran po 8 h w pracy, nie bardzo mam co czytać, chyba tylko książkę do historii muzyki (a to już przesada lekka po całym dniu nauki:P) nie bardzo mam gdzie ani z kim wyjść, jedyną alternatywą jest gadu, na którym i tak prawie nikt się nie odzywa, chyba, że ma jakąś sprawę...
Tak sobie myślę, że to jest chyba czas na ... faceta. Zawsze powtarzałam, że mam tyle zajęć, że nie mam czasu na to, ale teraz widzę, że nieważne, ile ich mam, po prostu jest czas, którego nie da się zapełnić niczym innym. Chyba czas poważnie pomyśleć o swojej rodzinie i swoim domu, w którym będę robić nadal tysiące rzeczy, ale już w konkretnym celu, a nie sama dla siebie...
Nie, to nie jest jakaś desperacja. Doszłam do pewnego poziomu ustabilizowania i chciałabym pójść dalej...
.
.
.

Komentarze