poniedziałek, 16 lutego 2015

Mały, szary człowiek



Kolejny dzień odleciał gdzieś. Będąc człowiekiem pracującym wszystkie dni robocze wyglądają podobnie, tylko rozkład godzin się zmienia. Ot, życie małego, szarego człowieka w mieście, o czym trafnie mówi powyższa piosenka, która już swoje lata ma. 

Tyle słońca w całym mieście...

Przytrafiło mi się dzisiaj okienko w środku dnia i słońce skusiło mnie do Parku Praskiego na ławeczkę. Gdy nie ma słońca, jest mroźno i nie chce się nawet z domu wychodzić, ale w słońcu można siedzieć i wygrzewać twarz. Uwielbiam Pragę, jak już tu kilka razy pisałam, a szczególnie okolice Dworca Wileńskiego. Katedra wbija się w niebo, nieco dalej rozłożyła się cerkiew, park daje wytchnienie, a obok dworca niedługo powstanie metro. Ach, zamieszkać tam...


Utknęłam na półtorej godziny z książką. Nie jest mi łatwo trafić w Michałowicach na godziny otwarcia biblioteki, więc tym razem zrobiłam mały zapasik. Dzisiaj przeczytałam biografię Colina Firtha, brytyjskiego aktora, który zdobył Oscara za rolę w filmie "Jak zostać królem". Bardzo lubię filmy z jego udziałem, zawsze jest dystyngowany i szarmancki. Autor biografii pokazał go także z prywatnej strony jako oddanego męża i ojca oraz godnego szacunku człowieka walczącego o prawa uciśnionych. 

Tak wygląda moje miasto nocą.

Dzień odchodzi na Pradze. Ludzie wracają z pracy, latarnie rozświetlają uliczki. Ja też kończę tam zajęcia i wracam do domu. 

Brak komentarzy: