środa, 3 września 2014

Watch this.


Poszukiwania zakończone: klasyczny zegarek damski na skórzanym pasku kupiony. Po miesiącu śledzenia sklepów internetowych, studiowania historii szwajcarskiego zegarmistrzostwa, pielgrzymek do salonów Swiss oraz Swatch z zamiarem kupna szwajcarskiego zegarka kupiłam w końcu... amerykańskiego Timexa. Powód zasadniczy był boleśnie prosty: cena, a drugi: pasował mi do sukienki na ślub :P Uznałam, że nie warto wydawać więcej niż 200 zł za zegarek w tych niepewnych czasach, a w tym przedziale cenowym nie było żadnego przyzwoitego i solidnego zegarka ze Swatcha, dostępnego w Warszawie. Ten był ostatni, na Alejach Jerozolimskich w Jubilerze. Na zdjęciu na stronie wydawał się większy, a okazało się, że ma tarczę nieco większą niż pięciozłotówka :)
Jeśli zegarek jest wyznacznikiem statusu społecznego i pozycji majątkowej, to po prześledzeniu strony Swatch Group musiałam przyznać, że w tej dziedzinie należę zdecydowanie do klasy podstawowej. Ale nie zamierzam wpadać w kompleksy z tego powodu :) w końcu wartość człowieka mierzy się sercem, a nie zegarkiem :)

Swatch Group watch and jewelry brands



Zegarek to jednak niezbędna rzecz. Długi czas uważałam, że jako czasomierz wystarczy komórka, ale kilka biwaków i camporee bez dostępu do prądu wybiło mi tę ideę z głowy. Mam w szufladzie swój biwakowy zegarek, którego świetność minęła bezpowrotnie i komponuje się z moro. 
I na koniec:

Ciężkie czasy - powiedział żołnierz sowiecki zdejmując zegar z wieży. 

Brak komentarzy: