Przejdź do głównej zawartości

Dobrze jest zostać w domu, dobrze jest!



Pogoda jest wyjątkowo nieprzyjazna i wczoraj wróciłam z pracy w stanie rozkładu. Zapakowałam się do łóżka, zażyłam polopirynę i postanowiłam następny dzień definitywnie spędzić w domu, a nie włóczyć się po przystankach. 
Opowiadałam już o gofrach, a tym razem postanowiłam je sfotografować. Okazuje się, że opiekacz do sandwiczy można wykorzystać do opiekania gotowych gofrów, kupionych np. w Lidlu. (Jak się chciało zaoszczędzić i kupiło zwykły opiekacz zamiast wymiennych wkładów do gofrów, to tak jest :P) W małej paczuszce znajduje się 12 niedużych gofrów, w sam raz na deser dla trzech osób :) wystarczy tylko włożyć na chwilę do opiekacza, potem odstawić, żeby ostygły i stały się chrupiące. W czasie, kiedy gofry się opiekają, można ubić śmietanę, następnie położyć dowolne owoce, które macie pod ręką (ostatnio dawałam głównie borówki amerykańskie, ale tym razem miałam tylko brzoskwinie) i udekorować śmietaną. Dzisiaj do moich gofrów dodałam startą czekoladę Alpen Gold z całymi orzechami i zrobiło się niemal wykwintnie ;)
Mało leczniczy to deser, ale wcześniej zaaplikowałam się czosnkiem, więc czuję się usprawiedliwiona ;) do piątku muszę być na nogach, gdyż albowiem mój rodzony brat się hajta :)


Komentarze