niedziela, 29 września 2013

The multilingual wedding day 2 :)




Drugi, no dobra, może czwarty ślub, na którym byłam, ale na pewno drugie wesele. Spontaniczne zaproszenie we środę od Dawida Poloka, żebym śpiewała na ślubie, a potem została na weselu. Nie czułam się na siłach kompletnie, mając trzeszczące gardło, ale postanowiłam zrobić, co w mojej mocy. Napisałam do Rozuma, czy nie ma jakiejś piosenki na ślub i podesłał mi taką.



Spodobała mi się od razu, tym bardziej, że Rozum miał nagrany podkład do niej i wspaniałomyślnie się nim podzielił, dzięki czemu była chociaż jedna pieśń po polsku ;) Na ślubie była wielka rodzina z Czech, którzy też zaśpiewali dwie pieśni. Nie znałam pierwszej, a druga była z bajki "Zaplątani" ;)



Wesele było w restauracji Villa Foksal, naprzeciwko domu modlitwy, siedziałam sobie przy stoliku z Mateuszem i Alanem i w oczekiwaniu na obiad (a był to dłuuugi czas :P) rozmawialiśmy o najbardziej kontrowersyjnych tematach kościelnych :P Co chwila ktoś znajomy się dosiadał, żeby nam nie było smutno samym ;) I znowu, jak na ślubie Michała Jankowskiego trzy lata temu, rozmowy toczyły się w wielu językach: polskim, czeskim, a właściwie także w gwarze śląsko-cieszyńskiej, angielskim, niemieckim, a i ukraiński by też się znalazł ;) 
Fajnie było się wyszykować i wyglądać jak księżniczka :)

Brak komentarzy: