Przejdź do głównej zawartości

La La Land



Dlaczego "La La Land"? 
Termin la la land był używany na długo przed powstaniem filmu. Można tak powiedzieć w odniesieniu do osoby, która żyje z głową w chmurach, we własnym świecie marzeń i fantazji. W urban dictionary można znaleźć taką definicję:

 "The term either refers to Hollywood, Los Angeles or a state of mind synonymous with Hollywood that is out of touch with reality, focusing on dreams, fantasies or frivolous endeavors".

W takim świecie żyją bohaterowie filmu, który zgarnia ostatnio rekordową ilość nominacji do Oscara oraz ściąga do kin masy ludzi. Film jest musicalem w unowocześnionej formie, czyli romansem z elementami musicalowymi. Aktorzy nie są profesjonalnymi śpiewakami, ale radzą sobie z emocjonalnymi piosenkami bardzo dobrze. Podobnie było zreszta w "Nędznikach", gdzie aktorzy niemusicalowi śpiewali również wszystkie niełatwe partie. Do tych jednak osób, które oczekują tradycyjnego musicalu, muszę powiedzieć, że po filmie pozostaje muzyczny niedosyt. Reżyser zachował równowagę, ale widać, że realizuje temat podobnie jak z dyskusją bohaterów w filmie o tradycyjnym jazzie: czy zachować go w takim stylu, jak powstawał, czy grać w nowoczesnym stylu, żeby się sprzedawał.
Poza tymi technicznymi dyskusjami film ogląda się bardzo przyjemnie, chociaż dla współczesnego pokolenia przyzwyczajonego do błyskawicznych zwrotów akcji może się dłużyć. Scena otwierająca film na zatłoczonej autostradzie Los Angeles zarejstrowana po mistrzowsku bez cięć zapowiada tętniące życiem muzyczne widowisko. Są jednak w filmie momenty na nabranie długiego, głębokiego oddechu i zastanowienie się nad motywami postępowania bohaterów. Czy realizacja swoich planów i marzeń jest rzeczywiście tym, czego najbardziej pragnęli? Czy żyli ideami, czy chcieli zwyczajnie osiągnąć sukces? Jak iść na zdrowy kompromis w związku? 
Ostatnie pytanie, jakie po całym filmie mi się nasunęło, to: dlaczego ten film powstał? I chyba odpowiedź jest boleśnie banalna: dla rozrywki w długie, zimowe wieczory, żeby na chwilę było kolorowo i mniej ponuro. Żeby przez chwilę pobujać w chmurach i gwiazdach jak bohaterowie filmu i nucić "La La La" po wyjściu z kina. 
Enjoy.

Komentarze