Przejdź do głównej zawartości

All you need is...


Przeziębiona jestem ostatnio, moje tempo życia nieco zwolniło, więc w głowie odezwały się dogłębne analizy życiowe. Dzisiaj obudziłam się i zaczęłam rozmyślać nad potrzebami ludzkimi (patrz: znana ze szkoły piramida potrzeb Maslowa przedstawiona na rysunku powyżej i udoskonalona o największą potrzebę XXI wieku😉). Ponieważ oczywistym jest, że człowiek, aby żyć, potrzebuje jeść, pić, spać i się rozmnażać, nawet nie będę się na tym koncentrować. Pomyślałam o innych potrzebach z tej piramidy.
Kiedy rodzi się dziecko w zdrowej rodzinie, o wszystkie potrzeby dbają rodzice. Dzieci są otoczone opieką, chronione przed zagrożeniami, tulone, głaskane. Poświęcana jest im całkowita uwaga, są akceptowane w pełni, okazuje się im miłość i przywiązanie oraz troskę o ich uczucia. Kiedy zaczynają rosnąć i podejmować wyzwania na różnych etapach swojego rozwoju, wyrażane jest uznanie i zachęta do dalszego rozwoju. 
Kiedy człowiek dorasta i potrafi sam zadbać o większość swoich potrzeb, nadal potrzebuje zaspokojenia części z nich z zewnątrz. Nie jest sam z siebie zaspokoić potrzeby miłości, uznania i akceptacji, może to uzyskać jedynie od drugiego człowieka. Jest to czas, kiedy zakłada własną rodzinę i wtedy jako małżeństwo wspólnie zaspokajają swoje potrzeby (związane jest to oczywiście z rozwojem fizycznym i dojściem do głosu potrzeb seksualnych).
Według badaczy potrzeb jest nieraz z człowiekiem tak, że pewne potrzeby dominują na jakiś czas inne. Potrzeba samorealizacji może zagłuszyć pozostałe i człowiek dąży jedynie do osiągnięcia postawionego celu. Nie da się jednak ich na dłuższą metę ignorować i kiedy się osiągnie cel, okazuje się, że gdzieś po drodze poniosło się emocjonalne straty lub pewne relacje zostały zaniedbane. 
Może to wydawać się wam oczywiste i właściwie po co o tym mówię. Chyba dlatego, bo powoli odsapnęłam po kilkumiesięcznym maratonie wyjazdów i pracy, podsumowałam poprzedni rok i zaczyna mi się kształtować wizja celów na kolejny. Kiedy przeglądałam wydarzenia minionego roku miałam poczucie satysfakcji: spełniłam cele samorealizacji na ten rok, do których dążyłam od dłuższego czasu. Oczywiście muszą pojawić się nowe cele i wyzwania, bo rozwój nigdy się nie kończy, ale nagle odezwały się inne potrzeby, które były wcześniej zdominowane przez tamtą. Dostrzegłam, czego mi brakuje w tym "paśmie nieustających sukcesów", jak mówi tata. 
Kilka dni temu znalazłam obrazek z napisem: 
"Kiedy Adam poczuł się samotny, Bóg nie dał mu przyjaciół, lecz żonę". 
Wyraża to chyba najlepiej kontynuację roli, którą wykonywali w dzieciństwie dla nas rodzice. Nawet najlepsi przyjaciele czy bliscy nie będą sobie tak zupełnie oddani, jak małżonkowie. Miałam i mam w swoim życiu kilku dobrych przyjaciół, każdy z nich spełniał jakąś rolę, ale żaden nie był "od wszystkiego". Jeden potrafił poświęcić swoją całkowitą uwagę i zainteresowanie, inny akceptował i zapewniał wsparcie oraz motywację do rozwoju, jeszcze inny okazywał podziw i uznanie. Jest to ważne i potrzebne, aby od różnych osób doświadczać tego, jednak przyjaciele to nie "jedno ciało". 
Nie wiem jeszcze, co z tym spostrzeżeniem zrobię, mam swoje umysłowe, emocjonalne i społeczne blokady, ale Bóg zna moje potrzeby i wie, jak i kiedy je zrealizować.

___________________________
Do poczytania:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Potrzeba
https://pl.wikipedia.org/wiki/Hierarchia_potrzeb

Komentarze