Przejdź do głównej zawartości

Berlin nieznany. Teufelsberg




Jak dobrze spać do oporu :) Dzisiaj jestem już rześka i pełna energii. Ola odpoczęła po wczorajszym wysiłku i też jest gotowa do kolejnej wyprawy. Od mojego przyjazdu odzyskała siły i zaczęła wychodzić. To dobry znak. Nie spieszymy się nigdzie, mamy spokojny poranek, zajęty powolnymi sprawami. 
Ponieważ w Berlinie obejrzałam już prawie wszystko, decydujemy się na wyprawę na Teufelsberg. Można tam dotrzeć:
S-Bahn  S3, S5, S75 Heerstr.; S3, S5, S75 Olympiastadion
Autobus  218, M49, X34, X49, 349
Diabelska Góra, czyli Teufelsberg jest najwyższym sztucznym wzniesieniem w Berlinie. Jest jedną z wielu gór powstałych na ruinach budynków z okresu II wojny światowej. Tego typu wzniesienia nazywane są Schuttberg i znajdują się w każdej większej niemieckiej metropolii. Teufelsberg leży na północy lasu Grunewald i mierzy 80 m wysokości.
Historia wzniesienia jest dosyć tajemnicza. Za czasów podziału Berlina, amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) wybudowała tam olbrzymią bazę, która była ponoć wielkim szpiegowskim centrum. Po unifikacji Niemiec, teren ten został wykupiony przez prywatnych inwestorów, którzy chcieli wybudować tam liczne hotele i stworzyć muzeum szpiegostwa. Jednak ten projekt upadł, a zabudowania znajdujące się na szczycie uległy dewastacji.

 Mamy fantastyczną pogodę. Przed moim przyjazdem w Berlinie było deszczowo i zimno, a teraz idziemy w krótkim rękawie. Od stacji S-Bahna jest jeszcze kawałek do przejścia. Dochodzimy do góry i zaczynamy podchodzić krętymi ścieżkami. Podejście jest raczej łagodne, na spokojny spacer.


Dochodzimy do szczytu i bramy wejściowej. Nie nastawiałam się na coś takiego, co właśnie zobaczyłam, myślałam, że będzie tam jakieś muzeum, coś bardziej utrzymanego, a zobaczyłam to... Wstęp okazuje się tańszy, niż sprawdzałyśmy na stronie: 7 euro za indywidualne zwiedzanie, 15 euro to cena z przewodnikiem. Wydaje mi się jednak, że wałęsanie się na własną rękę przynosi ciekawsze odkrycia, przynajmniej dla nas :)


Po kilku krokach zaczynamy rozumieć, że jesteśmy w najbardziej hipsterskim, alternatywnym miejscu, w jakim kiedykolwiek byłyśmy. Wszystko tam leżące w chaosie jest jednocześnie artystyczną instalacją. Trudno powiedzieć, co jest przypadkowym bałaganem, a co zamierzonym. 





Na każdej dostępnej ścianie są wymalowane graffiti, wiele z nich jest niemal realistycznymi obrazami. Przechodząc kilkakrotnie obok tej samej ściany za każdym razem dostrzegałam inne szczegóły. 





Wspinałyśmy się po schodach na szczyt wieży. Niektóre fragmenty były zupełnie ciemne i to nieco przerażało. Jednak z tarasu widokowego rozciągał się widok, który nagradzał wszystko.



Na samym szczycie, pod kopułą zachowaną w całości przeżyłyśmy dziwne zjawisko: ogromny pogłos i echo, które zwielokrotniało nawet najcichsze dźwięki. Sprawiało to, że zmysły zaczynały wariować. 


Podobny efekt akustyczny, ale bardziej klarowny był w mniejszych kopułach na dole. Jakiś pan stanął na środku i zaczął śpiewać klasyczne arie. Niedługo potem też nie wytrzymałam :) 


Były też fajne kolorowe ściany, w sam raz do sesji zdjęciowych...






Wychodząc zagadnęła nas dziewczyna, czy warto wejść. Dla nas było to ciekawe, ale byłyśmy już mocno zmachane i nie wyglądałyśmy na osoby zadowolone z wejścia ;P 

Ten mural widziałyśmy niedaleko instalacji upamiętniającej Mur Berliński na Bernauer Strasse.

Reszta wieczoru minęła nam na poszukiwaniu wietnamskiej restauracji wegetariańskiej w Berlin Mitte, w której Ola była kiedyś ze znajomymi. Niestety nie udało się jej namierzyć. Kulinarny weekend w Berlinie muszę sobie zaplanować kiedy indziej :)

_________________________
Więcej zdjęć na https://goo.gl/photos/jn8es322ZetXSNhf6

Inne ciekawe wpisy o Teufelsberg:
http://radiacja.blogspot.com/2013/01/berlin-teufelsberg.html
http://poznaj-berlin.info/miejsca/teufelsberg-diabelska-góra/
http://makulscy.com/zwiedzanie-teufelsberg/

Komentarze