wtorek, 31 marca 2015

Toż to jeszcze nie maj.


Toż to jeszcze nie maj.

Czas mamy letni, ale pogodę zimową. Taka sytuacja. Czapka i rękawiczki wciąż niezbędne.
Czuję się, jakby ktoś ukradł mi godzinę snu. Budzę się rano i zwlekam z łóżka przez 20 minut. A przecież kładę się wcześniej, niż przed zmianą czasu!

Nie ma to jak przesyłki spersonalizowane ;)

Zamówiona sokowirówka dotarła do mnie cała i zdrowa. Paczkę odebrałam z paczkomatu InPost. Zrobiłam już sok dwa razy. Z jednej dużej marchewki i jednego jabłka wychodzi szklanka soku. Naprawdę mi smakuje! Mama byłaby ze mnie dumna.  


Już był w ogródku, już witał się z gąską...

Ostatnio w Łodzi będąc zrobiłam drugie podejście do PTNS. Zdążyłam dotrzeć przed zamknięciem (wydłużyli pory do 19), ale akurat tym razem odbywał się tam o 18 wykład i sklep jako sklep już nie funkcjonował. Nic to. Odbiłam to sobie w warszawskim sklepie na Koszykowej. Kupiłam dwie koszulki: Miss turnusu i koszulkę z Ambrożym Kleksem w wersji białej. Trzeba kupować dobre wzory, póki są dostępne, bo szybko odchodzą do lamusa. Tak na przykład Sanatorium już na składzie nie ma. A ja mam!

Obejrzałam pierwszy odcinek nowego sezonu "You can dance". Po szaleństwie "Tancerzy" zostało mi 300 MB internetu do 20 kwietnia. Jak żyć?

Brak komentarzy: