Translate

To wyrywa wciąż do przodu głupie serce.



Głupie serce

Przejechała je miłość
Po całości bez orientu
Leży poturbowane
Jak głupek przy drodze
Z głową na krawężniku
Ludzi tłum szepcze
Nic tu po ratunku
Agonia ,śmierć i basta
Mózg słysząc te słowa
Ostatkiem sił zrywa się
Chwyta serce za szyję
Podnosi do góry
Patrząc mu w oczy
Krzyczy - ożyj
Nie jesteś samo
Ja Cię kocham
I dla żadnej miłości
Nie wolno tracić
Życia, głowy i mądrości...

http://www.kobieta.pl/wiersze/glupie-serce-nwiersz1681266424.html


***

Rozum: Witam, witam szanowna panią. Widzę, że świetnie się pani zabawiała ostatnio...
Serce: Słucham? O czym ty w ogóle mówisz?
Rozum: Taa, udajemy, że nie wiemy, o co chodzi... Mi oczu nie zamydlisz. Te wszystkie opisy, podpisy i inne popisy... Cóż, może lepiej nie będę komentować...
Serce: Rozum, ja cię proszę... Daruj sobie takie teksty i skończ mówić, jak już zacząłeś. Co na mnie tym razem masz?
Rozum: A żebyś wiedziała, że mam. Widziałem cię z tamtym. Szliście ulicami, oglądaliście jakieś wystawy i śmialiście się jak szaleni.
Serce: Rozum, ty chyba nie jesteś zazdrosny...
Rozum: Zazdrosny? Haha, dobry żart. Doprawdy, nie miałbym o kogo być zazdrosny, wybacz. To twoja sprawa, nie będę tego oceniać. Dziwię się tylko, że nie widzisz tego, kto czeka następny w kolejce, jak tamten się z tobą pożegna. Może to by ci dało do myślenia, z kim kręcisz...
Serce: Z nikim nie kręcę, dobrze wiesz. Po ostatnim razie mam dosyć szaleństw na długi czas i nie zanosi się na kolejne. A poza tym: jestem wolnym człowiekiem i mam prawo rozmawiać z kim chcę, on zresztą też.
Rozum: Nie udawaj takiej niezależnej, widziałem, jak na niego patrzyłaś. Jakbyś zobaczyła zaćmienie słońca albo coś równie niespotykanego.
Serce: Że co?
Rozum: Tak, tak, nie wypieraj się.
Serce: Nie no, chyba źle odczytałeś, musiałam się tradycyjnie zawiesić, a ty sobie myślałeś...
Rozum: Ja tam swoje wiem. Ale powiedz mi, bo cały czas się zastanawiam: co ty w nim widzisz? Nie wygląda jak Brad Pitt ani nawet jak twój ukochany Maciej Stuhr, nie wozi się porządną bryką ani nie ma własnego mieszkania.
Serce: Rozum, za kogo ty mnie masz? Czy ja jestem jakąś blacharą albo zdesperowaną starą panną? Gość nie musi mieć tego wszystkiego, żeby po prostu z nim rozmawiać. Wystarczy, żeby miał coś do powiedzenia.
Rozum: Nie wystarczy dobrze się dogadywać...
Serce: Ależ Rozum, ja to wszystko wiem. Nie musisz mi robić wykładów z randkowania, bo niczego takiego nie robię. On nie będzie dla mnie nikim więcej, jak tylko kolegą i to od początku wiedziałam. Ale dobrze mieć chociaż jedną osobę, przed którą można być sobą, być dziwnym i to jej nie dziwi. Dlatego z nim gadam. Jasne?
Rozum: Dobra, Serce, nie moja sprawa. Gadaj sobie z kim chcesz. Ale uważaj...
Serce: Uwierz, że myślę czasami, nie tylko czuję i się napalam.
Rozum: Mam taką nadzieję :P
Serce: Tyle? To ja uciekam. Jestem padnięta i muszę odespać ten weekend.
Rozum: Idź, idź. I przemyśl, co ci powiedziałem.
Serce: Dobranoc, Rozum ;)

Komentarze

Anonimowy pisze…
Wiosna...Rozum -Wiosna....AA
Karolina pisze…
hmmm ... :)
Anonimowy pisze…
Idź po rozum do głowy serce :P
PF
kikah86 pisze…
Spieszę wyjaśnić: "Rozmowy Rozumu i Serca" są fikcją literacką, wykorzystującą jako inspirację rozmowy (lub wiadomości) z różnymi ludźmi. Sklejam wiele wypowiedzi w jedną całość, dodaję własne myśli, ubarwiam, modyfikuję i tworzę produkt nadający się do czytania, a nawet noszący znamiona czegoś literackiego ;) proszę nie traktować tego zbyt dosłownie ;)
Wszelkie podobieństwo do osób rzeczywistych i zdarzeń jest przypadkowe :Pci
madzia pisze…
Jakkolwiek fikcyjna jest Twoja historyjka, to z trzeciej strony dodać należy ku przestrodze wszystkim zainteresowanym, że jakieś 98,7% związków z wcześniejszym przyjacielem kończy się - czyli kończy się źle :P Czy dla 1,3% szans warto próbować, pozostaje kwestią dyskusyjną :D Dodatkowo z moich obserwacji wynika, że w jakichś 78% gdy opadnie już uczucie straty, jedyny żal jaki pozostaje to żal po utraconej.. nie miłości, ale przyjaźni! W jakim stopniu przyjaźń jest do odzyskania, nie udało mi się zbadać :P

Pozdrawiam i życzę duuuużo miłości :)
Anonimowy pisze…
hmm... a to ciekawe statystyki... bo się często mówi "najpierw powinno się zaprzyjaźnić a potem zobaczyć czy może być z tego coś więcej", ale z tego co piszesz to nie ma co, trzeba od razu przechodzić "do konkretów" :>
madzia pisze…
Lubię rozmowy z Anonimowym na tym blogu (ale mógłbyś się przedstawić, Kika kiedyś o to prosiła :P) i mam nadzieję, że Kika się o te rozmowy nie gniewa ;)

Co do "konkretów", to może - jak kto lubi :);D Bo nie każdy lubi na pierwszej randce. A statystyki owszem, ciekawe, a skoro parę lat zajęło mi ich opracowanie postanowiłam się podzielić :) Zwróć uwagę na różnicę między przyjaźnią, a przyjaźnią ;) Co innego poznać się, a co innego zbudować naprawdę silną przyjaźń, taką która mogłaby być na całe życie i.. to później boli. Pozdrawiam :)