Przejdź do głównej zawartości

Zmiana kodu na 3 z przodu



W końcu musiał nastąpić ten trudny dzień w życiu kobiety... Już nie jestem twentysomething :( trzeba będzie kupować kosmetyki z półki 30+, uważać na słodycze, bo metabolizm nie ten i najlepiej ćwiczyć więcej niż wcześniej, ale kiedy znaleźć czas, kiedy się jest człowiekiem pracującym? 
Nie czas jednak na to marudzenie. Dzisiaj dostaję życzenia i prezenty, co sprawia, że jest po prostu fajnie i przyjemnie :) Ronia narysowała dla mnie portret ze zdjęcia, mama dała szampon z Melaleuca, tata wiezie książkę, Ola przekazała prezent z Niemiec przez znajomych i go kiedyś odbiorę, Marek zrobił prezent już kilka dni temu w postaci pokazu "Hacksaw ridge", nawet Deichmann dał mi w prezencie bon na zakupy za 20 zł ;) 
Zabrałyśmy się z mamą za pieczenie tortu szwarcwaldzkiego (kiedyś musi być ten pierwszy raz). Spróbowałam go po raz pierwszy w Berlinie, jak byliśmy na wycieczce na studiach i wiedziałam, że chciałabym go powtórzyć :) wiśnie i czekolada to moje ulubione połączenie.


Z miłych akcentów dnia dodam obejrzenie "Epoki lodowcowej: Mocne uderzenie", czyli najnowszej V części. Może fabuła nie najwyższych lotów, ale żarciki nadal śmieszą ;)
Jakiś czas temu zrobiłam listę rzeczy do wykonania przed 30., ale nie mogę jej nigdzie znaleźć. Wiem, że z tych, co pamiętam, udało mi się pojechać na inny kontynent. Nie zrobiłam prawa jazdy, nie wyszłam za mąż, ale nauczyłam się nowego języka obcego i popchnęłam plan Master Guide do przodu :) jak jednak dzisiaj napisała moja koleżanka ze studiów Magda Surowiec, która kiedyś zainspirowała mnie do stworzenia takiej listy, nie ma co ustalać sztywnych limitów, każdy dzień jest dobry na realizowanie celów :) 
Z okazji urodzin pozostawiam link do wpisu 14 dowodów, że urodziłeś się w 1986 roku oraz ten pamiątkowy obrazek, który jest przypomnieniem pewnej rewolucji w edukacji, testowanej na naszym sławetnym roczniku. I pomyśleć, że ten system znów odchodzi do lamusa... 


Komentarze