Translate

I hate Tuesdays :P

Uuuch, niektorzy moze nienawidza poniedzialkow, ale dla mnie wtorki moglyby nie istniec, a przynajmniej nie dawac tak dobitnie o sobie znac :P od 5 rano na nogach, zajecia na uczelni ciurkiem od 8 do 15, a potem zmiana warty - muzyczna od 15 do 20 :P
Nie no, na uczelni nawet przyjemne zajecia mamy :) zaczelismy taki przedmiot, jak Historia Jezyka Niemieckiego z Elementami Gramatyki Historycznej i uswiadomilam sobie, ze na ten przedmiot tak naprawde czekalam od rozpoczecia tych studiow :) wyobraz sobie, ze poznajesz jezyk nie w tym wygladzie, ktory mamy obecnie, taki prosty i nieciekawy, ( ;P) ale taki od korzeni, od poczatkow :) i kiedy nagle niezrozumiale struktury gramatyczne staja sie jasne i zrozumiale, bo widzisz, skad sie one wziely :) na II roku mielismy historie Niemiec i ogromnie lubilam ten wyklad, nie tylko dlatego, ze wykladowca byl bardzo sympatyczny, przystojny i w ogole bylam jedyna osoba, ktora zabierala rozsadnie glos na jego wykladach;) tak ogolnie bylo fajnie poznawac historie z innej perspektywy :) a teraz ta historia jezyka :) wiem, potem bede narzekac, ze duzo materialu i nie wyrabiam, ale chcialam znalezc na tych studiach cos, co bede lubiec sie uczyc, a nie tylko bede musiec zaliczac :P
Takie moje wrazenia z poczatku drugiego tygodnia na uczelni ;) oczywiscie chaos z ustalaniem grafika, trzymam ostro swoich interesow muzycznych, zeby mi nie powstawiali zajec na moje fortepiany i inne, coraz trudniej walczyc :P jakos trzeba przetrwac, a potem zaczna sie kola :P
Czarno widze zarywanie weekendow na zjazdy i proby, bo to jedyny czas, kiedy moge sie uczyc... Damy rade, jak zawsze :)

I'm a twenty something and I'll keep being me :P

Komentarze