środa, 14 czerwca 2017

Veni, vidi, vici. Biwak i Reisefieber



Plecak spakowany, materac, śpiwór i namiot też, po pracy jadę na biwak do Nadliwia. Już od wczoraj ogarnia mnie Reisefieber. Nie znalazłam wygodnego transportu samochodem, bo wszyscy znajomi jadą wcześniej i pozostał mi tylko transport Darbusem z Dworca Wileńskiego http://www.dar-bus.com.pl/images/stories/rozklady/odjazdy-wawa.pdf Nie jest źle, od przystanku w Pustych Łąkach do ośrodka jest jakieś 2 km, więc można dojść. Udało mi się tak spakować, że mam rozłożone ciężary równomiernie i nie będę obciążona. Przewóz tego komunikacją miejską jest bardziej skomplikowany, bo w tłoku zajmuje dużo miejsca i wszyscy usiłują mi pomóc w ogarnięciu tego majdanu. 
Chociaż nastawiam się na odpoczynek od cywilizacji i planuję wyłączyć telefon i sprawdzać tylko raz dziennie, czy ktoś mnie potrzebuje, pomyslałam, że warto się zabezpieczyć. Planowałam kupno power banku, ale koleżanka miała niepotrzebny i mi dała. Wystarczy na jedno ładowanie w trakcie biwaku. 


Pomimo tego, że jadę w to samo miejsce, do znanych ludzi i na dawno oswojone wydarzenie, czuję się bardzo niepewnie. Z powodu innych obowiązków coraz rzadziej uczestniczę w wydarzeniach harcerskich i nie ma już tej więzi łączącej ludzi trudzących się wspólnie. Rozluźniły się nawet kontakty towarzyskie i nie wiem, czy znajdę porozumienie. Nie mam też awaryjnego zaplecza w postaci wiadomości na Whatsapp, moje zagraniczne kontakty praktycznie zanikły. Pomimo tego, że jestem cały czas wśród ludzi, odczuwam wielkie osamotnienie.
Inny powód jest może głupi, ale też nie daje spokoju: od ostatniego roku znowu przytyłam i nie weszłam w spodnie moro, podobnie jak 2 lata temu i czuję się z tym niezbyt komfortowo. Pocieszający jest fakt, że w ciagu roku można stracić lub zyskać 5 kg, wystarczy dyscyplina w treningach. Zawaliłam jednak przed latem. Trzeba będzie się mocno napracować, żeby wrócić do rezultatów sprzed roku.
Pomimo tych wszyskich rozterek mam nadzieję, że będzie to udany czas jak zawsze. W końcu przy ognisku nie jest ważne, jak się wygląda, ważne, że znowu jesteśmy razem :) 

Brak komentarzy: