Translate

Wszyscy mamy źle w głowach.

Piątek jest jak loteria: albo zawalony tysiącami zadań do zrobienia, albo w podróży, albo, tak jak dziś, w większości spędzany w domu. Miałam tylko jedne zajęcia rano i potem mogłam spędzić kilka godzin na sprzątaniu, czytaniu, pisaniu i innych spokojnych, niespołecznych zajęciach. Do tej pory byłam przekonana, że jestem sama w domu i zachowywałam się tak, jak zwykle: nuciłam sobie, prowadziłam półgłosem monologi, przebiegałam od kuchni do pokoju z komputerem... A tu przed półgodziną wyszła z drugiego pokoju Ula, nowa współlokatorka i zrobiło mi się strasznie głupio, że tak hałasowałam :P nie zna mnie jeszcze, może sobie pomyśleć, że jestem wariatką, bo na pewno słyszała, jak mówię do siebie. A ja jakoś nie zauważam, kiedy mówię :P
Właściwie odkąd pamiętam, prowadziłam monologi ze sobą. Kiedy wracałam ze szkoły w podstawówce, wymyślałam sobie różne historie, żeby się nie bać wracać samej przez las. Lubiłam się też modlić na głos, kiedy szłam drogą. Do tej pory, kiedy jestem sama, muszę sobie komentować to, co robię. Jest mi dużo łatwiej się skupić, kiedy do siebie mówię. 
Psychologia mówi, że nie musi to być od razu objaw zaburzenia psychicznego. Dzieci do wieku szkolnego prowadzą tzw. mowę egocentryczną, dopiero później przekształca się to w mowę społeczną. Bardzo ciekawy artykuł znalazłam o psychologicznym eksperymencie, w którym dowiedziono, że powtarzanie głośne nazwy szukanego przedmiotu pomagało szybciej go odnaleźć. A liczne fora o tej tematyce pokazują, że większość ludzi mówi do siebie, kiedy myślą, że nikt ich nie słyszy, co nie oznacza, że 75 % społeczeństwa jest chore psychicznie ;) mówienie do siebie pomaga rozładować napięcie, skoncentrować się na wykonywanym zadaniu i zapełnia pustkę ludziom samotnym. Dopóki człowiek ma świadomość, że wypowiada myśli na głos, a nie rozmawia z niewidzialnym, wewnętrznym głosem, jest to akceptowalne.

Ps. Wspominałam, że wkurzyłam się ostatnio na zamulającą Vistę, zrobiłam format C i zainstalowałam Windows XP na moim laptopie? No to wspominam. Czuję, jakbym wsiadła w wehikuł czasu ;) wszystkie sterowniki do urządzeń trzeba instalować ręcznie, wszystko jest takie śmiesznie malutkie i niewyraźne... Niech się ten marzec kończy, czas na nowy komputer!
Ps.2 Licznik wskazuje 600. post ;) ale gdybym nie cenzurowała ich od czasu do czasu, na pewno byłoby więcej.

Komentarze