Translate

Of one heart, of one mind - dzień z muzyką filmową



Znalazłam ostatnio czas na słuchanie muzyki i wypadło na muzykę filmową. Sięgnęłam do archiwum filmów z tzw. górnej półki. Jako pierwszy prezentuje się "The Shawshank Redemption" z muzyką Thomasa Newmana. Utwory nie są długie, zaledwie kilka przekracza 2 minuty. Nie są to zatem monumentalne symfoniczne produkcje a la Zimmer w "Gladiatorze" czy Horner w "The Beautiful Mind", o którym szerzej napiszę poniżej.
Nie mogłam się oprzeć, żeby nie wrzucić profesjonalnej recenzji.

Partytura Newmana jest dość reprezentatywną kompozycją tego twórcy. Sprzęga swoje ciekawe eksperymentatorstwo w sferze instrumentacji z wystawnym, orkiestrowym tłem. Newman znany jest ze swego dość unikalnego stylu. Także do historii więźniów zastosował szereg brzmieniowych sygnatur z obrębu muzycznego dźwiękonaśladownictwa. Tykające perkusjonalia, intrygująca rytmika czy przestrzenne efekty kreowane przez instrumenty drewniane, składają się na niepowtarzalny styl muzyczny kompozytora tak w przypadku tej kompozycji jak i w innych jego projektach. Newman, odwołując się do umiejscowienia akcji filmu, wprowadza znamienne dla południowych stanów USA, charakterystyczne skrzypce hurdy-gurdy, używane min. u Hansa Zimmera ("Obietnica", "Helikopter w ogniu"). Na ścieżce dźwiękowej mamy również do czynienia z typowym dla syna Alfreda Newmana, bardzo ascetycznym underscore, opartym o np. solowy fortepian, nad którym smyczkowe tło gra w bardzo powolnych, długich interwałach. Taka muzyka według mnie znaczniej lepiej spisuje się w połączeniu z obrazem, dodając klimatowi filmu spokoju i pewnego rodzaju zadumy. W tej tonacji jest np. utwór Brooks Was Here, który doskonale znajduje się w filmie asystując narracji zza kadru więźnia, który w wieku starczym wychodzi na wolność i swym kolegom listem przesyła refleksje na temat przystosowania się do życia w świecie wolnych ludzi. Retrospekcja kończy się samobójstwem jednostki, a muzyka Newmana nabiera nowego, gorzkiego wymiaru, będąc nadal jednostajną. Trochę gorzej ma to się z odbiorem na płycie. Jeżeli słuchacz nie zna koneksji z filmem, może się wydać dość monotonnie i nużąco, choć bez wątpienia spełnia swe zadanie. Ciekawy jest wpływ Newmana pod tym kątem na dzisiejszą muzykę filmową, czego dowodem niech będą choćby prace Jamesa Hornera czy wspomnianego Zimmera.

więcej na www.filmmusic.pl/index.php?act=recki&id=715





Drugim muzycznym arcydziełem jest obszerna kompozycja Jamesa Hornera do filmu "The Beautiful Mind". I tu posłużę się profesjonalną recenzją, ponieważ nie czuję się na siłach tworzyć własnej ;)

Nagrodzony Oscarem obraz jest tak naprawdę filmem o sile miłości, która potrafi przezwyciężyć wszystkie przeszkody. Doświadczony jak mało kto na arenie melodramatów James Horner napisał jedną z najbardziej zapadających w pamięci i sugestywnych opraw muzycznych w ostatnich latach swojej kariery. Biorąc pod uwagę – mówiąc szczerze - dość ostatnio średnią formę tego artysty, ”Piękny umysł” plasuje się w ścisłej czołówce jego dokonań pierwszej dekady XXI wieku. Mimo nawet dość wyraźnych zapożyczeń z jego twórczości początku lat 90-ych: ”Sneakers” oraz ”Searching for Bobby Fisher”. Ilustracja z ”A Beautiful Mind” w przeważającej większości ma bardzo subtelny i melancholijny wydźwięk. Szereg momentów jest opartych na delikatnym, solowym użyciu takich instrumentów jak min. fagot czy harfa, które zawsze z stale obecnymi smyczkami potęgują liryczne i emocjonalne wrażenia. Na potrzeby filmu kompozytor stworzył kilka bardzo ciekawych tematów. Główny temat to piękny w wymowie, choć prosty w budowie temat miłosny, który jest często powtarzany na albumie. Można go również nazwać chyba tematem Alicii, żony głównego bohatera (znakomita rola Jennifer Connely). Horner stworzył na jego bazie również kilka wariacji, min. chyba dziś najsłynniejszy utwór z tej ścieżki dźwiękowej, otwierający A Kaleidoscope of Mathematics z pulsującymi sekwencjami fortepianowymi i znakomitymi wokalami Charlotte Church.

więcej na www.filmmusic.pl/index.php?act=recki&id=598


Podsumowując moje muzyczne odkrycia, w obu kompozycjach przeważają klimaty mroczne, oparte na 4-nutowych tematach, które wzmagane są progresjami i zmianami harmonicznymi. Żałuję jedynie, że nie mam zbyt dobrych głośników, żeby rozkoszować się brzmieniem w pełni :/

Zainteresowanych odsyłam na stronę Film.Music.pl dla poszerzenia wiedzy z dziedziny muzyki filmowej.

Komentarze