Translate

AMJ.



Szepty i łzy
Anna Maria Jopek

Słońce na niebie gaśnie za rzeką
Zmierzch ma zapach siana i snu
Pójdę przed siebie, pójdę daleko
Za ostatni las białych brzóz

Pójdę daleko, pójdę na łąki
Malowane złotem i rdzą
Zwierzę się wierzbom z naszej rozłąki
Wierzby wierzą szeptom i łzom


Tęsknię za Tobą, płaczę po Tobie
Płaczą ze mną rosy i mgły
W ciszy drżą słowa, których nie powiem
Bo rozumiesz je tylko Ty

Pójdę daleko, pójdę na łąki
Malowane złotem i rdzą
Zwierzę się wierzbom z naszej rozłąki
Wierzby wierzą szeptom
Wierzby wierzą szeptom
Wierzby wierzą szeptom i łzom

Pójdę daleko, pójdę na łąki
Malowane złotem i rdzą
Zwierzę się wierzbom z naszej rozłąki
Wierzby wierzą szeptom
Wierzby wierzą szeptom
Wierzby wierzą szeptom i łzom

***

Spieszę nadrobić poważne niedopatrzenie w mojej muzycznej edukacji, mianowicie nieznajomość repertuaru Anny Marii Jopek. Aż mi wstyd, że dotychczas kojarzyłam ją z tylko dwoma piosenkami. Któregoś dnia wybrałam się do Empiku posłuchać muzyki i wpadła mi w ręce jej płyta "Farat" - jej największe przeboje w wersji koncertowej.
Poniżej opis płyty z oficjalnej strony artystki.

"Farat" - odważna, dynamiczna płyta nagrana podczas koncertów w Farat Film Studio jest swoistym zapisem muzyki ostatnich lat i podsumowaniem ośmiu płyt artystki. Od debiutanckiego "Ale jestem" przez intymne brzmienia "Szeptem", szorstkość "Bosej" aż po przeboje "Nienasycenia" i nadzwyczajne wspomnienia płyty z Patem Metheny.


I recenzja z Art.Rock.pl.

Pierwsze, co rzuca się w oczy, jeszcze przed przesłuchaniem tego albumy, to okładka. Niepokojąca, jakby nie z tej bajki. Odrealniona twarz Anny Marii, nieco demoniczne spojrzenie... Przykuwa wzrok, nie da się ukryć. A potem jest już tylko muzyka - tym razem na żywo.

Nie od dzisiaj wiadomo, że jazz najlepiej sprawdza się na koncertach, ten album tylko tę tezę potwierdza. Anna Maria Jopek - bodaj najlepsze żeńskie gardło w tym kraju i jej sidemani (bogowie, życzyłbym sobie TAKICH sidemanów!) po prostu grają najlepsze utwory z całej kariery wokalistki. Ale nie odgrywają po prostu nuta w nutę kolejnych kawałków, o nie! Mając w składzie Leszka Możdżera, chyba najlepszego obecnie polskiego pianistę jazzowego i okołojazzowego, grzechem byłoby nie dać mu poszaleć. Jego ponadtrzyminutowy wstęp do "Cyraneczki" to porywające granie idealnie wprowadzające w klimat. Zresztą każdy z muzyków ma tutaj swoje pięć minut i wykorzystuje je...dyskretnie. Nie ma mowy o przytłoczeniu wokalistki przydługimi popisami. Tu rządzi AMJ, to czuć. A że czasem popuszcza swoim muzykom cugle... Bardzo dobrze. W ten sposób można podelektować się bardzo klimatyczną solówką Henryka Miśkiewicza w "Nim Słońce Wstanie". Albo nieomal crimsonowskim (!) nastrojem w improwizowanej części "Bandoski". Są wokalne szaleństwa w "Nienasyceniu". Jest wyciszenie i intymność w "Piosence Dla Stasia". Jest wszystko za co kochamy nagrania Anny Marii Jopek. Albo nienawidzimy.

Nie da się ukryć, że "Farat" to płyta dla fanów. Greatest Hits na żywo, w bardzo żywiołowej wersji. Gdzie utwory zmieniają swój charakter, czasami wręcz odrealniają się w porównaniu do wersji albumowych. Publiczność reagująca spontanicznie na popisy zespołu. Wszystko, czego można sobie zamarzyć.


Dla mnie najbardziej klimatyczną piosenką była ta powyżej - i w wersji koncertowej ma taki ogień, że aż rwie. Wersja studyjna "Szepty i łzy" z płyty "Bosa" tchnie celtyckim, romantycznym klimatem - i nie zachęciła mnie za bardzo. Czekam tylko, aż mi gardło wyzdrowieje i pośpiewam sobie ten kawałek pełnym głosem. Nie da się ukryć, że głos AMJ jest moją inspiracją.

I jeszcze jeden magiczny kawałek z płyty "Barefoot". Normalnie mam ciary wzdłuż kręgosłupa, jak słyszę takie półtony :D




Miłego słuchania życzę.

Komentarze