Przejdź do głównej zawartości

Morsowanie 2018


Jednym z moich życiowych wyzwań, które stawiałam sobie od kilku lat, było morsowanie. Moi znajomi próbowali już tarzania się w śniegu po wyjściu z sauny, inni już od dawna w zimie kąpali się w jeziorze, a moje osiągnięcia to był jedynie zimny prysznic zaraz po gorącej kąpieli w zimie, żeby rozgrzać się przed wyjściem z domu na mróz. W tym roku zapisałam sobie to na liście celów na 2018. Najbliższa okazja szykowała się na zjeździe pathfinder w Lublinie w lutym, ale niestety w dniu, w którym musiałam być w pracy. Kiedy tak się zastanawiałam i wahałam, znalazłam na Facebooku zdjęcie wrzucone przez Agatę, moją podopieczną w zdobywaniu Master Guide. Była właśnie po swoim pierwszym morsowaniu. Nie mogłam być gorsza. Zdecydowałam pojechać do Białegostoku w najbliższą niedzielę i zrealizować zadanie.
Po solidnej rozgrzewce weszłam bez zawahania do wody. Na początku wydawało się to tak łatwe, jak wejście do jeziora w lecie. Dopiero po kilkunastu sekundach w moje ciało zaczęły się wbijać igły przenikliwego zimna. Potem przestałam już odczuwać zimno zupełnie. Po minucie wyszłam z wody, rozgrzałam się jeszcze raz i zrobiłam drugie podejście. Było dużo lepiej, ciało nie reagowało szokiem i z tej euforii zaczęłam śpiewać hymn pathfinder. 
Po wyjściu dokładnie się suszyliśmy i rozgrzewaliśmy herbatą i ciepłym posiłkiem. Spędziłam sympatyczne popołudnie z Agatą u Mirki, tworząc zajawkę do nowego projektu misyjnego. Nie mogłam jedynie długo wyjść z ochłodzenia, ale ogólnie dałam radę. Nic złego się mi nie przytrafiło, żadna choroba czy przeziębienie. 

Future MG is watching me :P Conference director too :P

To cała nasza niedzielna grupa :) 

Kiedy opowiadałam moim brazylijskim kolegom o morsowaniu, byli w wielkim zdumieniu, że ktoś dobrowolnie zamierza zanurzać się w zimnej wodzie. Jeden wysłał mi inspirujące świadectwo, które przetłumaczyłam na polski.

Nad kołem podbiegunowym, w Rosji, znajduje się miasto naftowe Murmansk. Straszne miejsce z zimami, które trwają przez większą część roku. W połowie lat 90. istniał tam zamierający kościół adwentystów dnia siódmego. Miał już 22 członków. Ale ponieważ ludzie nie przenosili się w tamte tereny, chyba że było to konieczne, liczba zaczęła drastycznie spadać. Tak więc skończyło się na ośmiu członkach: pastorze, jego żonie i sześciu mężczyznach pracujących przy wydobyciu ropy. Analizowali oni sytuację i stwierdzili, że są skazani na śmierć, chyba że wydarzy się coś radykalnego. Ale co robić? Jak dzielić się ewangelią w takim miejscu? Zdecydowali nie oglądać się na okoliczności, a raczej patrzeć na Pana. Zaczęli modlić się o Ducha Świętego i żyć w zupełnym poświęceniu dla Jezusa. Jednak w tej zamarzniętej tundrze potrzebowali odwagi i poczucia odpowiedzialności. Wpadli więc na pewien pomysł.
O godzinie szóstej każdego ranka siedmiu mężczyzn spotykało się w klubie morsów. Zakładali tylko szorty, szli do przerębli w zamarzniętym jeziorze i zanurzali się w otworze jeden po drugim. Następnie klęczeli wokół przerębli z ramionami na ramionach drugiej osoby i modlili się żarliwie
aby ogień Ducha stopił ich serca miłością do ludzi. 
Możesz zapytać: Dlaczego takie ekscentryczne zachowanie? Czy nie mogli spotkać się w salonie
przy kominku, aby się modlić? Być może wielu z nas tak by zrobiło. Mężczyźni z Murmańska chcieli jednak być odpowiedzialni przed Bogiem. Codzienne nurkowanie w lodowatych wodach angażowało ich aby być przygotowywanym każdego dnia do zanurzania ludzi w wodzie chrztu, podczas deszczu, śniegu czy lodu. Nie oczekiwali lata aby otrzymać Ducha Bożego. Ich codzienna rutyna mobilizowała ich wzajemnie w służbie dla Pana.
Czy coś się zmieniło? Wszystko! Dzięki tej praktyce w ciągu roku zanurzyli
80 osób w wodach chrztu, co oznaczało wzrost 1000%. W kolejnych latach kościół założył co najmniej sześć innych zborów w regionie - w miejscu, gdzie więcej jest butelek wódki niż ludzi!
„A revolução do Espírito” Ron E. M. Clouzet

Inni, jak Diego, zapalili się do zrobienia sprawności z morsowania razem ze swoją drużyną. Mi zostało jeszcze 2 wejścia w tym sezonie, żeby zaliczyć sprawność. 

Polecam morsowanie dla zdrowia, a także dla przełamania lęków. Zima nie jest wcale taka straszna :)



Komentarze