Translate

Po drugiej stronie biurka...

Nic, co piekne i przyjemne, nie trwa wiecznie...
Konczacy sie sabat przypomnial mi, ze zaczal sie nowy, szary i ciezki tydzien...
We wtorek prowadze lekcje niemieckiego w podstawowce :P pierwszy raz i mam niezlego boja :P musze napisac 12 konspektow lekcji (nazbieralo sie tego, bo nie pisalam na biezaco), cos, co nauczyciele pisac juz nie musza, a studenci i stazysci owszem :P i czego z calej duszy nienawidza :P
Boje sie tego przejscia za druga strone biurka... kiedy siedzialam w pokoju nauczycielskim, juz czulam sie dziwnie... jakbym tam kompletnie nie pasowala... sama wsrod tych doroslych ludzi, na ktorych jeszcze do niedawna moglabym patrzec z respektem... dobrze, ze uczy tam znajomy wuefista, adwentysta, ze strzyzowskiej grupy... jest jakos razniej, jak ktos odezwie sie normalnie po imieniu, a nie przez "pani"...
Po co ja to wszystko pisze... tego nie zrozumie nikt, kto choc raz nie stal (a raczej bedzie stal) przed klasa maluchow wkraczajacych w nastoletniosc...
Jakos minie :) jak wszystko, co wydaje nam sie straszne, bo jeszcze tego nie znamy :)
Zycze wiec sobie powodzenia... Coz mi pozostaje...

Komentarze